poniedziałek, 29 grudnia 2014

Go Away!

Rozdział 4
~Go Away...
*Włącz*

Zeszłam ocierając ostatnie łzy na dół. W salonie siedziała moja stara przyjaciółka Sami. Podbiegłam do niej rzucając prosto w ramiona.
-Samantho Bello Swann, nie widziałam Cię od wieków. Co się z tobą działo?-Kiedy Sam wyjechała nasz kontakt niszczył się, a z czasem w ogóle znikł. Wtedy uświadomiłam sobie, że muszę wracać do Polski. Chwyciłam ją za rękę i pociągnęłam na górę.
-Vic, opowiadaj co u Ciebie.-Opowiedziałam jej co się ostatmio wydarzyło w moim życiu. Jak się obruciło o 360 stopni. -A ten przystojniak na zdjęciu z Tobą to kto?-Uśmiechnęła się, a mi mimo wolnie pociekła pojedyńcza łza. Podeszłam do biurka i schowałam ramkę ze zdjęciem do szuflady.

-Przepraszam, nie powinnam pytać.. Ale mam świetny pomysł. Dzisiaj są organizowane nielegalne wyścigi. Może się tam wybierzemy, przecież nie możesz siedzieć sama ciągle w tym domu.-Miała rację musiałam się gdzieś wyrwać. Ubrałam czarne spodenki, czarny top i czerwoną koszulę. Na nogi założyłam czarne vansy, włosy zostawiłam rozpuszczone. Do małego plecaczka schowałam telefon, klucze i papierosy. Od pewnego czasu nigdze się bez nich nie ruszałam.. Emilly podwiozła nas punkt 21.20 pod parking. Zajęłyśmy miejsce przy samochodach. Wszystko bardzo dobrze widziałyśmy. Wszystkie maszyny były wspaniałe. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie łagodny głos Sami.
-Czy to nie jest ten chłopak ze zdjęcia?-Wskazała na czarne auto sportowe w którym siedział Harry, a obok niego reszta chłopaków. Czułam na sobie ten ich okropny wzrok. Aż dreszcze mnie przeszły. 
-Chodzmy stąd.-Mimo moich nalegań nie udało mi się uciec do domu. Wyścig się rozpoczął. Wszyscy ruszyli z piskiem opon. 

***30 minut później***
 
Kierowcy robili ostatnie kółko, wszyscy obstawiali na czerwonego mustanga. Na mete jako pierwszy przyjechał Harry. Wszycy zaczęli biec w jego stronę, składali mu gratulacje. Wreszcie mógł czuć się gwiazdą. Pociągnełam Sam za rękę w stronę auta mojej kuzynki, ale jakieś czarne auto zajechało mi drogę. 
-Suń dupę pajacu, nie widzisz, że idę?!- Wkurwiona kopłam w opone auta i czekałam aż kierowca odsunie szybę. Ku moim oczom za kierownicą siedział Harry.. Znowu to chujowe uczucie, ta tęsknota w seruc.. W moich oczach pojawiły się świeczki, ale nie tylko w moich. Za raz, za raz, czy on płakał?! Stałam tak dłuższą chwilę, ale zrozumiałam, że nie warto. Opuściłam głowę i odeszłam w ciszy..  Wsiadłam do auta Em i odjechałam z piskiem opon. W głębi duszy miałam nadzieję, że krzyknie, spróbuje walczyć, ale jak widać.. Już mu nje zależy i pewnie nigdy nie zależało..
Gdy dojechałam na miejsce pożegnałam się z Sam i pobiegłam na górę. Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie, Znowu to samo, znowu będę przez niego płakać. Kurwa ile można?! Czuję się tak beznadziejnie, Zeszłam na dół, zrobiłam sobie gorącej herbaty, Wyciągnełam z szuflady dwie tabletki nasenne, połknęłam je, weszłam na górę i położyłam się spać..
 
***rano***
 
Wstałam cała obolała. Ból głowy nie dawał mi normalnie funkcjonować. Usiadłam na brzegu łóżka i zaczęłam się przeciągać. Lekko już zaspana wstałam i poszłam się myć. Prysznic, delikatny makijaż, włoży związane w kucyk. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ten strój. Zeszłam na dół, wypiłam kawę i spakowałam książki potrzebne mi na piątkowe lekcje.
-Victoria, chodź już bo się spóźnisz!- Moja kuzynka mnie poganiała. Wreszcie w pełni uszykowana wyszłam przed dom. Wsiadłam do auta Em i odjechałam. W szkole jak to w szkole, cały czas się nudziłam, a przede mną jeszcze pięć lekcji... Udałam się pod salę biologiczną, gdzie miałam teraz dwie kolejne lekcje, zastępstwo i normalną. Ugh...
-Victoria Williams, masz nam coś ciekawego do powiedzenia?- Jeszcze brakowało mi awantury z nauczycielem.. Bosko
-A skąd to Pan wywnioskował?-
-Ciekawy jestem czy pod tablicą też będziesz taka cwana. Williams. zapraszam do zadania czternastego.- Niepewnie podeszłam do tablicy i złapałam kredę. Miałam nadzieję, że wszystko pójdzie jak najlepiej.
Kiedy nareszcie skończyłam lekcję udałam się w kierunku wyjścia z budynku. Ku mojemu zdziwieniu przed szkołą stało znajome auto.
Starałam się nie zwracać uwagi na samochód, jakoś mi się to udało. Przeszłam kawałek dalej i poczułam mocne szarpnięcie za rękę.
-Puść mnie!-Wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Dobrze jak dasz mi coś powiedzieć.-Harry był dzisiaj w anielskim spokoju. Zastanawiało mnie jedno, czy przyszedł mnie tu ośmieszyć, czy robić wyrzuty.
-Wydaje mi się, że nie mamy o czym rozmawiać.- Wyrwałam się z uścisku i zaczęłam iść szybkim krokiem przed siebie. Znowu poczułam silny uścisk na nadgarstku. -Ała, to boli idioto!.-W jego zielonych tęczówkach widniała złość, agresja i nienawiść. Zastanawiałam się kiedy mnie uderzy ..
-Victoria, proszę daj mi coś powiedzieć!.- Odchyliłam głowę w bok, na murku siedziała para, całowali się. Byli tak strasznie podobni do mnie i do Harry'ego .. -Dasz mi tą szansę? Proszę ..-Z moich myśli wyrwał mnie łagodny głos chłopaka.
-Masz trzy minuty.-Powiedziałam oschle i zaczęłam słuchać jego tłumaczeń.
-Vic.. te zdjęcia.. poprosiłem mojego przyjaciela, żeby Cię śledził. Powiedział, że mnie zdradziłaś, wręczył mi zdjęcia. Tak było mi łatwiej zapomnieć.. Przepraszam! Victoria, zrozumiałem, że Cię kocham i wiem, że ty czujesz to samo. Wróć do mnie, olejmy wszystko, wyjedziemy, będziemy tylko ty i ja, ale zostań ze mną ..- Byłam w totalnym szoku, on przyszedł mnie tu przepraszać? Niemożliwe ..
-Harry, to nie ma sensu. Nie chcę drugi raz cierpieć ..- Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza.
-Nie będziesz, obiecuję. Tylko daj mi tą jedną jebaną szanse! Wiem, że mnie kochasz, ale boisz się drugi raz mi zaufać. Ale spróbuj, dla mnie, dla siebie, dla nas..-
-Może kiedyś Cię kochałam, ale nas już nie ma i mam wrażenie, że nigdy nie było. Widziałeś kiedyś kogoś próbującego zapalić wypaloną zapałkę?-
-Vic, nie zmieniaj tematu.-Wysyczał przez zamknięte zęby.
-Odpowiedz.-
-Nie, przecież to niemożliwe! ale jaki związek ma to z nami?!-
-Taki, że tą zapałką jesteś ty i ja. Harry odejdź. Nie walcz, bo to i tak nie ma sensu. Znajdziesz inną dziewczynę, która będzie Cię kochała równie mocno jak i ja kiedyś..-
-Ale ja nie chcę innej, ja chcę Ciebie.!-
-Harry, już za późno..-Odeszłam znikając gdzieś za zakrętem. Chciałam jak najszybciej odejść, zniknąć, zaszyć się w domu i płakać za tym idiotą kolejną noc. Szłam utonięta w swoich myślach gdy dostałam sms-a.
 
___________________________
 
Od: Harry
 
Nie umiesz kłamać.. Spotkajmy się
dzisiaj o 17.00 w parku przy twojej
szkole, chcę mieć pewność..
Jeśli mnie nie kochasz, powiedz mi
to prosto w oczy. Kocham Cię!
 
____________________________
 
Do: Harry
 
Nie! Daj mi spokój!
 
__________________________
 
Od: Harry
 
Dam, jeżeli powiesz mi to prosto
w twarz.
 
_________________________
 
Do: Harry
 
A skąd mam wiedzieć, że to
co mówiłeś było prawdziwe?
Może kolejny głupi zakładzik?
Hm? Nie jestem zabawką, że
możesz mnie odstawić w kąt i
po czasie znowu się mną bawić
 
_________________________
 
Od: Harry
 
Vic, jedno spotkanie proszę ..
 
________________________
 
Do: Harry
 
Zgoda, ale nie licz na nic
więcej oprócz 'spierdalaj'
:))
 
_______________________
 
Od: Harry
 
Nie liczę, bo wiem, że
Cię zraniłem i chcę
to naprawić.
 
_____________________
 
Schowałam telefon do kieszeni i udałam się w stronę domu.
 
***17.00***
 
Czekałam na niego w określonym miejscu. Jak na październik było już strasznie zimno i ciemno. Byłam ciekawa gdzie on jest. Powiedział, że będzie przed czasem. Poirytowana wstałam i zaczęłam iść w kierunku wyjścia. W oddali zobaczyłam jego biegnącego w moim kierunku z pojedynczą różą.
-Dla Ciebie.- Wręczył mi kwiatek.
-Nie musiałeś.-Powiedziałam oschle i wzięłam kwiat z jego ręki. -Więc o czym chciał..-Harry nie pozwolił mi dokończyć gdyż brutalnie wpił mi się w usta.
-Tęskniłem za tym.-Powiedział w przerwach między pocałunkami. Nie mówiliśmy nic, staliśmy wtuleni w siebie, on mi szepnął na ucho..-Vic, jest mi bardzo źle bez Ciebie.-Odchyliłam głowę i spojrzałam w jego piękne zielone oczy. Wyszeptałam z pocałunkiem
-Teraz już zapomnij o tym.-
 
 
 
 
_________________________________________
 
No i mamy kolejną część:) Z HAPPY ENDEM
ale tonie koniec problemów Victorii i Harry'ego. ;/

sobota, 20 grudnia 2014

I'm sorry but I have to go

Rozdział 3
~I'm sorry but I have to go 

*Włącz*


-Nie możesz go zostawić.. On Ci nie pozwoli odejść.-Chłopak bez najmniejszego uczucia nadal bawił się kluczykami.
-Dlaczego?.- Patrzałam na blondyna z ciekawością.
-Bez niego jesteś ,, bezpańska " wiele niebezpiecznych osób może Cię skraść. Zasada jest prosta.. Odejdziesz od niego i będziesz szczęśliwa z kimś innym, zabije Cię, jak nie on, to ktoś inny. - Uśmiechnął sie i włożył kluczyki do stacyjki widząc jak loczek zmierza w kierunku naszego Land Rovera.
-Ruszaj.- Na jego polecenie Niall ruszył. Jechał z prędkością 100 km/h, a ja cały czas myślałam nad słowami Horana...

***

Obudziłam się w nieznajomym miejscu. Drzewa, pola, ogólnie to ogromne zadupie. Wysiadłam zaspana i się wyciągnęłam. Niall, Lou i Hazz tłukli się po domku. Liam palił szluga, a Zayn stał obok mnie upijając kolejny łyk wody.
-Gdzie jesteśmy?- Zwróciłam się do Mulata.
-W domku siostry Liama. Przenocujemy tu dwa, trzy dni. Potem wyjeżdżamy do LA.-
-Ym.. Dziękuję, że dowiedziałam się ostatnia. Świetni jesteście.- Puściłam mu oczko i powiedziałam z sarkazmem. Odeszłam od chłopaka i weszłam do domu. W środku domek był uroczy, widać było, że był wiekowy.
Weszłam po schodach na górę gdzie od razu znalazłam Harry'ego. Składał pościel. Na mój widok  od razu sie uśmiechnął. Szybkim krokiem podszedł do mnie i mocno przytulił.



***wieczór***


Siedzieliśmy wszyszcy razem przy ognisku. Sporzywaliśmy alkohol i paliliśmy jointy. Chłopcy upiekli kiełbaski, ale nie miałam ochoty na jedzenie..
-Kochanie, coś nie tak?.- Popatrzałam na loczka i odpowiedziałam.
-Chyba pójdę się połozyć, głowa mnie boli.-
-Chodź.-Wstał i pociągnął mnie za rękę.
-Harry siedź, trafię sama..-Wstałam i weszłam głębiej w dom. Powoli wchodziłam po schodach. Gdy już znalazłam się w sypialni wyjęłam z torby kosmetyczkę. Odsunęłam ją i wyjęłam coś... 
Coś co było mi doskonale znane, coś co pomagało mi zapomnieć o problemach, o tym, że życie boli, coś co dawało mi tą jebaną satysfakcję, rozkosz i radość... Udałam się z przedmiotem do łazienki, oparłam ręcę o brzegi umywalki i zamknęłam oczy.. Przed nimi miałam obraz tego cholernego skurwiela, który mnie porwał, który mnie dotykał.. Czułam się brudna, czułam wstręt.. Nie tylko do siebie, do Harry'ego, do chłopaków, za to, że dali mi narkotyki, za to, że mnie w to wciągneli, za wszystkie gówna w które przez nich wpadłam...  
Otworzyłam zapłakane oczy i zaczęłam robić drobne nacięcia, potem co raz to większe i głębsze...
Nagle do łazienki wszedł Lokers.
-Viktoria!- Podbiegł do mnie i wyrwał ostry przedmiot z ręki...




-Harry, ja... Ja przepraszam.- Upadłam na kolana i zaczełam płakać..
-Ale Vik, kochanie, dlaczego?! Dlaczego niszczysz swoje piękne ciało, raniąc siebie, ranisz mnie!- Nic mu nie odpowiedziałam, wokół nas była głucha cisza, którą przerwałam wybiegając z łazienki i zamykając się w garderobie...

***3 dni później***

Właśnie pakowałam ostatnie ubrania. Dzisiaj miałam samolot do LA. Pokłóciłam się z Harry'm, miałam dosyć tej atmosfery panującej między nami. Traktował mnie jak powietrze, unikał jak ognia. Usiadłam na brzegu łóżku i schowałam głowę w swoje rękawy i zaczęłam szlochać. Wtedy już postanowiłam.. Ogarnęłam się trochę i zeszłam na dół, do kuchni gdzie byli wszyscy.
-Em.. Słuchajcie, wiem, że miało być inaczej, ale plany się zmieniły.. Nie jadę z wami do LA. Wracam do Polski.. Po prostu odchodzę..- Na te słowa Harry zerwał się na równe nogi i wybiegł z domu.. -Właśnie dlatego..- Obkręciłam na pięcie i udałam na górę. Wzięłam torbę i wyjęłam z niej kartkę, oraz długopis.. Zaczełam pisać. :

,,Harry, mam dość tej głuchej ciszy między nami. Nikogo i nieczego poza tobą nie widzę i nie chcę widzieć. Ale ja już dłużej tak nie mogę. Też się potrzebuje do Ciebie przytulić, potrzebuje twojej bliskości, twego ciepła. Pamiętasz co mówiłeś ? ,,Raniąc siebie, ranisz mnie..." To działa w dwie strony, a widzę, że cierpisz gdy się do mnie odzywasz.. Kocham Cię i zawsze będę kochała, ale ja nie wiem czy ty też to samo czujesz.. Twoja Viktoria.''

Ze łzami w oczach wyszłam z pokoju i udałam się do kuchni. Oczy wszystkich były skierowane na mnie.
-Um... Nasze drogi się tu rozchodzą..- Szlochałam cicho w rękaw. Podeszłam do każdego żegnając się z nim. Ubrałam szare vansy i wyszłam zamykając za sobą drzwi. Nie miałam pomysłu gdzie się udać, co teraz z sobą zrobić.  Usiadłam no polnej drodze i wykręciłam numer do kuzynki...
-(Hallo?) Emilly, przyjedź
po mnie..(Viktoria,
gdzie jesteś?! Dlaczego
płaczesz?!) Nie wiem!-

Opisałam jej dokładnie całe miejsce i po 20 minutach już siedziałam w aucie mojej kuzynki.

***Oczami Harry'ego***
Chodziłem po okolicy, myśląc nad tym co źle zrobiłem. Czy naprawdę było jej tak źle, że odeszła? Udałem się w kierunku domu, zacząłem wchodzić po schodach. Otworzyłem drzwi i zacząłem wchodzić na górę. Rzuciłem ubrania w kąt i usiadłem załamany na łóżku. Zauważyłem kartkę. Wtedy zrozumiałem, że to wszystko mówiła na serio.


***Oczami Vic***

Opowiedziałam wszystko z najmniejszymi szczegółami mojej kuzynce. Była zaszokowana tym co jej powiedziałam. Była już 24.30 a ja nadal nie mogłam zasnąć, chciałam do niego, ale wiedziałam, że ta decyzja jest już nie do odwołania...

***3 miesiące później***

Właśnie wróciłam zr szkoły. Odziwo bardzo dobrze odnajdywałam się w nowej szkole. Te pare miesięcy wniosło parę zmian do mojego życia. Z Harry' m nie miałam kontaktu, to co mówił Niall było cholerną prawdą. Nie dawał mi spokoju, nękał mnie i groził. Czasami miałam wrażenie, że mnie nienawidzi...
Zabrałam się za ściąganie moich ubrań, ubrałam dresy i luźni t-shirt. Po chwili dostałam sms-a.                

     
Z przerażeniem wyjrzałam przez okno, siedział tam, machał do mnie i się uśmiechał. Ubrałam vansy, bluzę i zeszłam na dół. Postanowiłam mu wszystko wygarnąć.

-Jesteś zwykłym dupkiem!- Spojrzał na mnie i zaczął się arogancko śmiać.
-Wreszcie miałaś odwagę zejść, a nie chować się za dupą swojej kuzyneczki?!-
-Czego ode mnie chcesz?!- Rzucił przede mnie jakąś koperte. Schyliłam się i ją otworzyłam. Zobaczyłam tam jakieś zdjęcia.
-Zdradzałaś mnie głupia suko!- Chłopak wstał i zaczęliśmy się szarpać.
-Ty gnoju nigdy z nikim Cię nie zdradzałam. Bo Cię kochałam i nadal kocham!-
W tym momencie go zatkało, wymierzyłam mu soczystego liścia w policzek i pobiegłam ze łzami w oczach do domu.



Siedziałam sama w pokoju i oglądałam zdjęcia moje i Harry'ego. Byliśmy na nich tacy szczęśliwi. Kochaliśmy się, chociaż tyle minęło to i tak go bardzo kochałam.

-Victoria, zejdź na dół, masz gościa!- Usłyszasłam z dołu głos mojej kuzynki. Otarłam łzy i zeszłam na dół

------------------------------------------------------------

No i mamy kolejną część :) jak myślicie kto będzie na dole?;)



poniedziałek, 15 grudnia 2014

Notatka!

Cześć misie! Przepraszam, że tak dawno nic nie było dodawane, ale po prostu brak weny! :(
Ale mam do was pytanie, co byście chcieli zobaczyć w następnych notkach?


środa, 19 listopada 2014

This Danger...

Rozdzial 2 cz.II
~This Danger..

Siedzialam u Harry'ego na kolanach. Niall, Louis, Liam i Zayn pojechali pozalatwiac swoje sprawy. Bylismy sami, on dobrze wiedzial, ze mogl to wykorzystac, mogl mnie wtedy zaciagnac do lozka, ale tego nie zrobil. Byl inny, troskliwy, slodki, opiekunczy. To mnie do niego ciagnelo... Bylo juz dosyc pozno, bylam zmeczona. Jedyne o czym marzylam to o dlugiej kapieli i wygodnym lozku.
-Harry, spac.-Ziewnelam i sie delikatnie przeciagnelam.
-Chodz.-Pociagnal mnie za reke na gore.-Tutaj jest lazienka jakbys chciala skorzystac.Idz sie przebrac. Bede czekal w sypialni.-Cmoknal mnie w czolo i wyszedl z pomieszczenia.
Napuscilam sobie wody i powoli sie do niej wslizgnelam. Po skonczonej dlugiej i przyjemnej kapieli udalam sie do sypialni. Chlopak siedzial na skrawku lozka.
-Em..Dlaczego ty nie lezysz?-Zapytalam zdziwiona.
-Ty spisz tutaj, ja bede spal za sciana.-Po tych slowach chlopak pocalowal mnie w czolo i wyszedl. Polozylam sie na lozku i starannie przykrylam koldra. Nie moglam zasnac. Wiercilam sie z boku na bok dobra godzine. Wstalam i pociuchu wyszlam na korytarz. Zapukalam do drzwi i delikatnie je otworzylam. Nikogo nie bylo. Zeszlam schodami na dol, gdzie palilo sie swiatlo. Harry siedzial i ogladal jakis mecz.
-Czego szukasz ksiezniczko?-Skat wiedzial, ze to wlasnie ja?!
-Em..zimno mi bylo i chcialam isc do Ciebie do sypialni, ale tam nikogo nie bylo. Powyslalam wiec, ze znajde Cie tutaj.-Idiotka w srodku lata na pewno bedzie Ci zimno -,-
-Poczekaj za chwile przyniose Ci jakis koc.-Wstal i kierowal sie do szafy.
-Harry, ale ja.. ja chce dzisiaj z toba spac.-Sposcilam glowe w dol i do niego podeszlam. Wtulilam sie w jego tors jak malutka dziewczynka proszaca swego ojca o nowa lalke. On tylko sie usmiechnal. Chwile potem bylam niesiona na rekach mojego mezczyzny do sypialni. Polozyl mnie delikatnie na lozku i przykryl koldra. Zaczal sciagnal t-shirt, a nastepnie idealnie dopasowane rurki. Ubrania walnal w kat i delikatnie wslizgnal sie pod koldre. Mial takie piekne cialo. Nawet w ciemnosci widzialam jego miesnie. Bylam tak zmeczona, ze natychmiast usnelam w objeciach loczka.


**Dwa tygodnie pozniej**

Siedzialam z chlopakami, a wlasciwie wszystkimi oprocz Zayn'a. O wilku mowa, wszedl z dwiema siatkami pelnymi alkoholu, oraz nikotyny. Szykuje sie impreza.
-No to jak? Maly melanz?-Mulat postawil siatki na blacie kuchennym. Wszyscy odpowiedzielismy zgodnie. Podeszlam do reklamowki i wyjelam sobie jedno piwo, zapalilam papierosa i rozkoszowalam sie chwila.
-Kochanie, moze chcesz cos mocniejszego?-Harry lobuzersko sie usmiechnal i poscil mi oczko. Od tygodnia bylismy oficjalnie para.
-Co masz na mysli?-Upilam kolejny lyk trunku.
-Jak to co Vik? Narkotykow!-Krzyknal zza rogu Louis. 
-Dokladnie nadszedl czas.-Niall przybil Lou piatke i poszedl do salonu. Liam wlaczyl muzyke, a Hazz zaciagnal mnie do tanca. Polozyl rece na moich biodrach. Schodzil rekami nizej. Ale piosenka szybko sie skonczyla i wrocilismy na swoje miejsca.
          
***

Z uwaga przygladalam sie chlopaka jak wiciagaja bialy proszek do nosa. Nadeszla i moja kolej. No cuz zyje sie raz.
-No to jak Vic? Spinamy dupcie i bierzemy, czy uciekamy z placzem w kat?-Podeszlam do Mulata i wrecz wyrwalam mu woreczek z rak. Zwinelam dolara i wysypalam troche proszku. Delikatnie go wciagnelam. Malo, ze bylam najebana to jeszcze do tego nacpana.
-Brawo kochanie, teraz jestes nacpana.-Podeszlam do Harry'ego i namietnie pocalowalam. Bawilismy sie tak do piatej rano. Wszyscy bylismy totalnie pijani i nacpani. Stracilam nad soba kontrole. Widzialam jakies malpy skaczace po suficie i nie wiedzialam co sie ze mna dzieje. Weszlam do kuchni gdzie byl Harry. Odwrocil sie w moja strone i zaczal mnie wulgarnie calowac. Siedzialam na blacie bez koszulki
i namietnie calowalam sie z Harry'm
-Pragne Cie.-Wyszeptal mi to do ucha po czym przygryzl jego platek. Przeszedly mnie przyjemne dreszcze. W odpowiedzi pocalowalam go w usta. Wzial mnie na rece i zaniosl do swojej sypialni. Bez chwili zastanowienia zdarl ze mnie spodnie. Zostalam w samej bieliznie. Loczek zabral sie za sciaganie mojego stanika, gdy z impentem do pokoju wpadl Liam. 
-Victoria, dzwoni twoja ciocia. Martwi sie. O kurwa przepraszam.-Liam tak szybko jak wszedl tak wyszedl. Ubralam bluzke Hazzy i wyszlam przed sypialnie.
-Hallo? (Viktoria kiedy masz
zamiar wrocic do domu?)
O patrzcie kurwa jaka
troskliwa haha (Jak ty sie do 
mnie odzywasz?!)
Tak jak na to zasluzylas!-Rozlaczylam sie i szybko pobieglam do lazienki. strasznie chcialo mi sie wymiotowac. Tam urwal mi sie film...
Obudzilam sie na jakims strychu. Jakis materac, krzeslo i stolik. Dziwne, nie bylam w domu Harry'ego, tylko na jakims totalnym odludziu. Uslyszalam kroki wiec sie schowalam w kacie.
Do pomieszczenia wszedl mezczyzna. Wygladal na 28 gora 30 lat.
-Kici kici gdzie jest nowa zdobycz Styles'a?-Zasmial sie arogancko.-I tak Cie znajde, o tu jestes! Mowilem, ze Cie znajde.-O faktycznie, ales ty kurwa smieszny. 
-Czego ode mnie chcesz?! Skad znasz Harry'ego i skad wiesz kim jestem?!-Mezczyzna podszedl do mnie i chwycil mnie za wlosy.
-Po pierwsze nie krzycz na mnie glupia zdziro, po drugie nie interesuj sie bo Ci zniszcze to piekna twarzyczke, a po trzecie stoj pysk.- Chlopak wymierzyl mi mocnego liscia w prawy policzek.-Zrozumialas?! Moze zadzwonimi do twojego romeo i powiemy mu co u Ciebie slychac? Hm.. badz grzeczna i nie uciekaj.-Oddalil sie kawalek i wyjal moj telefon. 
-(Victoria gdzie ty do cholery jestes?!
Od rana Cie szukam!)Witaj Harry, 
z tej strony Rob, pamietasz starego
kumpla?(Co jej zrobiles smaciarzu?!)
Jeszcze nic, masz nadzwyczaj piekna
kobiete Styles.(Dotkniesz jej, a leb Ci
rozpierdole!)Spokojnie Harry, nabramy 
Ci video. Wyslac Ci je, czy odbierzesz
osobiscie?(Zabije Cie skurwielu!)-Owy Robert sie rozlaczyl i podszedl do mnie i zlapal za wlosy.
-Puszczaj!-Zaczelam sie wyrywac. Mezczyzna mocniej zlapal mnie za wlosy i pod wblywem bolu przestalam sie szarpac.
-Pomyslec, ze jestes tylko warta 47000 $-Przejechal reka po moim kroczu.
-Nie, prosze zostaw!-Do oczu zaczely mi naplywac lzy.
-Bedzie Ci na prawde dobrze.-Usmiechnal sie arogancko i zaczal sie do mnie dobierac.
Nagle nad mezczyzna ktos przelecial, sciagajac go ze mnie, a druga osoba pomaga mi wstac. Rozejrzalam sie i dopiero zorientowalam sie co sie dzieje.Harry rzucil sie na tamtego mezczyzne. Lezeli na podlodze i szarpali sie jak szaleni. Harry byl bardzo ,,napalony'' na tamtego mezczyzne.
-Dotykales moja kobiete!-Kolejny raz Rob dostal piescia w twarz.-Chciales ja zgwalcic!.-Odwrocilam sie za siebie, Niall trzymal mnie najmocniej jak umial, gdy wyrywalam sie by pomoc Harry'emu.-Niall zabierz ja stad ! Daleko!-niall ciagnal mnie z calej sily do wyjscia, ale ja z calej sily ciagnelam sie do Harry'ego.
-Chodz! Nic mu nie bedzie!.-Chlopak przezucil mnie przez ramie i wyniosl z budynku. Wsadzil mnie sila do samochodu i zamknal drzwi. Uslyszelismy strzal i glucha cisze..
-Harry!-Cala zalalam sie lzami.Niall jechal prosto przed siebie. Wjechal do lasu gdzie stalo 5 aut sportowych. Szybko wysiadlam z samochodu i upadlam na kolana..Moje zycie w tym momencie stracilo sens...

Wstalam i zaczelam biec przed siebie. Bylo to trudnie, nie wiedzialam gdzie jestem.
-Victoria uspokoj sie!-Podbiegl do mnie Mulat.
-Nie! Harry nie zyje!-Upadlam na kolana, ale Zayn od razu mnie podniosl.
-Nawet tak nie mysl! Chodz!-Potrzasnal mna i wsadzil mnie do samochodu. Jechalismy w strone domu gdzie ,zginal' Hazz. Wbieglam do salonu. Rozejrzalam sie, lecz niewiele widzialam.Nie wiedzialam do kogo padl ten strzal i zdawala sobie sprawe z tego, ze ten mezczyzna moze gdzies tu byc. Pocichu weszlam po schodach na strych. Jedno cialo lezalo na ziemi w ogromnej plamie krwi, druga osoba stala przy oknie.
-Ha..Harry?-Mowilam lamiacym sie glosem. Podeszlam do osoby lezaczej na ziemi. Sprawdzilam jej puls-ten czlowiek juz nie zyl..Odskoczylam od trupa.
-Zostaw go ksiezniczko, on juz wiecej Cie nie dotknie, ani on, ani nikt inny.-Podeszlam do niego i go mocno przytulilam.
-Skarbie, tak sie o Ciebie balam.- Za mna wbiegl Zayn, a za nim Niall i reszta chlopakow.
-Miales jej pilnowac!.- Harry parsknal na Niall'a.
-Chlopaki zbieramy sie. Ludzie Draka tu za raz beda.-Przestraszony Louis zbiegl po schodach. Wszyscy wsiedlismy do aut i odjechalismy z piskiem opon.
-Victoria, poczekaj tu, pojde po twoja torbe i za trzy minuty jestem.-Krotko mnie pocalowal i pobiegl z Louis'em do domu. Siedzialam z Niall'em w samochodzie i patrzalam na niego z przerazeniem.
-Victoria, boisz sie?-Zapytal bawiac sie kluczyami.
-Nawet nie wiesz jak bardzo, jakis stary oblech sie do mnie dobieral, wy jestescie w totlnym gownie. A Harry, nawet nie wiem czy on mnie kocha...Niall najlepiej bedzie jak odejde.-
______________________________________________

Hej, jak wam sie podoba?
Czy Victoria odejdzie od Harry'ego 
tylko dlatego, zeby go chronic, a moze 
zostanie z nim i narazi go na jeszcze wieksze niebezpieczenstwo?



She..

Rozdzial 2
~She
<KLIK>

***Oczami Harry'ego***
Victoria nie odezwala sie ani razu od czasu tej calej klotni. Nic, zero znaku zycia. Czasami myslalem, ze nie bylem dla niej odpowiedni. Ale emocje wziely gore. Zwyciezyla milosc... Ubralem bialy T-shirt i czarne rurki, wsiadlem do samochodu. Musialem ja zobaczyc. Zaparkowalem samochodem przed domem jej ciotki i udalem sie w strone drzwi. Otworzyla mi je nawet ladna blondynka. ,,Boze Styles o czym ty myslisz!'' skarcilem sie w myslach i zaczalem rozmowe.
-Czesc, jest Victoria?-Dziewczyna sie usmiechnela i natychmiast odpowiedziala.
-Tak, jest u siebie. Wejdz.-Gestem reki dziewczyna zaprosila mnie do srodka i zaprowadzila do pokoju mojej kruszynki. Chwycilem za klamke i wszedlem do pomieszczenia. Victoria spala, usiadlem obok niej i przygladalem sie jak spi. Wygladala tak niewinnie.
-Kochanie, wstan. Musze Ci wszystko wyjasnic..-Nic, wtedy obok niej zobaczylem pudeleczko.. Zaraz, to pudelko po tabletkach nasennych! -Victoria, wstan! Kochanie slyszysz?! Emilly!- Blondynka przybiegla po paru sekundach. -Victoria polknela tabletki!-

***

Siedzialem pare godzin w szpitalu, zaden z lekarzy nic mi nie chcial powiedziec. Po glowie chodzilo mi mnostwo mysli i pytan na ktore odpowiedzi mogla mi udzielic tylko ona..
-Przepraszam powie mi Pan co sie dzieje z moja nazeczona?- Facet w bialym kitlu zatrzymal sie i zmierzyl mnie dokladnie wzrokiem.
-Prosze za mna.-Szedlem za lekarzem do konca korytarza. Tam byl jego gabinet.-Prosze usiasc.- Zajalem przez lekarza wskazane miejsce.
-Prosze mi powiedziec co jest z Victoria!.-
-Panska nazeczona jest w stanie krytycznym. Lekarze robia co moga by ja uratowac. Najblizsza doba pokaze czy bedzie zyla..- Caly zrobilem sie jak z waty. Nie umialem wyobrazic sobie zycia bez niej. Nie umialem, a nawet nie chcialem. Siedzialem na krzesle jak wmurowany. Lzy cisnely mi sie do oczu.
-Moge teraz do niej wejsc?-Zapytalem lamiacym sie glosem.
-Tak, prosze. Tylko na chwile.-Pokiwalem glowa i udalem sie do jej sali. Lezala podpieta do tych wszystkich urzadzen. Usiadlem obok niej i chwycilem ja za reke. Do sali weszla pielegniarka.
-Niech Pan do niej mowi. Ona to wszystko slyszy.- Patrzalem na nia ze lzami w oczach.
-Victoria, wiem, ze mnie slyszysz, i ty wiesz, ze nie mozesz mnie zostawic. Musisz zyc, dla mnie. Kocham Cie, musisz przy mnie zostac..Prosze, skarbie..Kocham Cie.-    

***
Wczoraj przyjechalem nad ranem do domu, ogarnalem sie troche, przebralem w inne ubrania. Dostalem sms-a. Kliknalem koperte i przeczytalem wiadomosc.

_______________________________________

Od; 887 *** ***

Przyjedz do szpitala jak najszybciej/Emilly

_______________________________________

Wsiadlem z Niall'em do samochodu i po pieciu minutach bylem na miejscu. Wbieglem do szpitala i szukalem blondynki.
-Co z nia?! Co z Victoria?!-
-Bedzie zyla, tylko jest nieprzytomna.-Z oczu polecialy mi lzy szczescia. Wiedzialem, ze ona jest silna, ale nie myslalem, ze az tak..
-Gdzie ona jest?-
-U siebie w sali. Wejdz do niej.-

**Tydzien pozniej. Oczami Victorii**

Wreszcie nadszedl dzien wypisu. Podobno caly ten czas Harry siedzial przy mnie w szpitalu. Dzisiaj tez mial przyjechac. Pakowalam ostatnie ubranie, gdy loczek wszedl do sali z duzym bukietem czerwonych roz.
-Czesc piekna. To dla Ciebie.-Przywital sie ze mna cieplym buziakiem w policzek i wreczyl ogromny bukiet.
-Ojejku dziekuje, aczkolwiek nie musiales.-Usmiechnelam sie i wzielam torbe z lozka. Hazz oczywiscie zaraz sam mi ja wyrwal. Chwycil mnie za reke i razem opuscilismy szpital. Brunet zawiozl mnie do domu cioci. Otworzylam drzwi, dziwne nikogo nie bylo w domu. No nic, weszlam z Harrym do salonu odkladajac torbe na sofe. Nastepnie udalam sie do kuchni i wstawilam kwiaty do wazonu.
-Harry, chcesz cos do picia?-
-Poprosze.- Wyjelam z szafki dwie szklanki, a z lodowki sok pomaranczowy. Polozylam wszystko na tacy i udalam sie z nimi do salonu. Usiadlam obok Harry'ego i przygladalam mu sie uwaznie.-Dlaczego to zrobilas? To przeze mnie?-
-Nie.-Sklamalam, i upilam lyk pomaranczowej cieczy.
-Vic, oboje wiemy, ze nam na sobie zalezy, i oboje wiemy, ze zadne z nas nie umie sie do tego przyznac.- Zamurowalo mnie. Nie wiedzialam co mu odpowiedziec.. Mialam mu powiedziec ,,Czesc Hary, kocham Cie, ale i tak wiem, ze nigdy nie bedziesz moj i dlatego sie chcialam zabic. Pewnie masz mnie teraz za glupia idiotke, ale bedziesz udawal, ze wszystko jest w pozadku."
-Harry.. ja, to nie tak..-Sposcilam glowe w dol i zaczelam nerwowo bawic sie palcami.
-A jak? Viktoria czy ty tego nie widzisz? Kocham Cie i nie wyobrazam sobie zycia bez Ciebie.- W tym momencie nie wiedzialam co mam odpowiedziec. Po tych slowach mnie delikatnie pocalowal. Nie protestowalam.
-Harry, ja tez Cie kocham.-Wtulilam sie w niego jak mala dziewczynka, zaciagajac sie jego boskim zapachem.
-Spakuj sie, na pare dni zabieram Cie do siebie.- Usmiechal sie zadziornie i zlapal mnie za reke.
-Po co?-Zapytalam marszczac brwi.
-Musze Cie miec na oku ksiezniczko. Juz nigdy Cie nie moge stracic.-

***
Po trzydziestu minutach bylam gotowa, spakowalam wszystkie najpotrzebniejsze rzyczy i udalam sie do samochodu Styles'a..

_________________________________________________________________________

No to mamy kolejna czesc c;
Przepraszam, ze taki krotki, ale nastepny postaram sie dac meggaa dlugi *-*
Harry zdazyl uratowac Viktorie przed smiercia, ale czy zdazy ja uratowac przed niebezpieczenstwem ktore czeka ich na kazdym kroku ?




czwartek, 13 listopada 2014

Meeting..

 Rozdział1
~Meeting

Właśnie wysiadłam z samolotu i kierowałam się do wyjścia. Na wakacje przyjechałam do Londynu na życzenie mamy. Po co? Sama nie wiem, mówiła coś o delegacji. Byłam cholernie na nią zła. Nie dość, że przyjechałam tu do mojej okropnej ciotki, to jeszcze ostatni rok szkoły musiałam rozpoczynać w tym miejscu. Dzień zaczęłam koszmarnie, zaspałam i w ostatniej chwili zdążyłam na swój samolot. Usiadłam na ławce i czekałam aż moje walizki przyjadą na taśmie. Po chwili zauważyłam że jadą więc siegnełam po nie ręką. Złapałam i szybko ściągnełam z taśmy. Powoli się odwróciłam w strone wyjścia i nagle ktoś gwałtownie na mnie wpadł. Nie dosć że mnie wywrócił to jeszcze rozlał na mnie swoją kawe! Miał szczęście, że nie była gorąca..
-Naucz się chodzić idioto!- Krzyknęłam leżąc na ziemi cała obolała.
-Przepraszam, nie widziałem Cię.-Chłopak wyciągnął rękę w moim kierunku i mnie podniósł.
-Twoje przepraszam nie zwróci mi nowej bluzy, oraz straconego czasu!-Powiedziałam ze złością i sarkazmem. Już chciałam iść gdy chłopak chwycił mnie za rękę.
-Dasz się w ramach przeprosin zaprosić na kawę?-Stałam krótką chwilę i myślałam nad słowami chłopaka.
--Hm..w  sumie czemu nie, ale chyba tak ubrana nie pójdę. Może podam Ci swój numer telefonu i umówimy się jutro, albo dziś wieczorem?- Chłopak ochoczo pokiwał głową i wyciągnął telefon. Podałam mu swój numer i wyszłam z budynku. Na zewnątrz czekała na mnie moja zdenerwowana ciotka i moja o dwa lata starsza kuzynka Emilly.
-Viktoria, jak ty dziecko wyglądasz?! Żadnych manier Ci w tej Polsce nie przyswoili. A w ogóle gdzie ty byłaś tyle czasu?! Czekamy na Ciebie dobre dwadzieścia minut!-
-Przepraszam ciociu, ale czekałam na walizkę.- Uśmiechnęłam się i wsiadłam do auta.
***2 h później***
Siedziałam w swoim pokoju i myślałam o dzisiejszej sytuacji na lotnisku. Jestem głupia, nie mam o czym, przecież i tak nie zadzwoni. Zeszłam z łóżka i zaczęłam się rozpakowywać, gdy mój telefon zadzwonił.

_________________________

Od; 788 249 632

Cześć księżniczko. To ja, Harry. Chłopak z lotniska. O której mogę po Ciebie przyjechać? xx.

_________________________

Zaczęłam się cieszyć jak idiotka. Od razu zapisałam sobie jego numer i mu odpisałam.

_________________________

Do; Harry

Cześć, o 18.00 Ci pasuję?

________________________

_________________________

Od; Harry

Tak, gdzie mam czekać?

________________________

Podałam chłopakowi adres i pobiegłam się szykować. Szybki prysznic i delikatny makijaż. Ubrałam się w to i czekałam w spokoju, aż przyjedzie. Dostałam wiadomość i natychmiast ją odczytałam.

________________________

Od; Harry

Już jestem księżniczko c;

________________________

Wzięłam telefon i klucze , które ciocia położyła mi na biurku i wyszłam z pokoju. Korytarzem doszłam do schodów i zeszłam do salonu w którym ciocia oraz Em oglądali jakieś głupie seriale.-Wychodzę!-
-Masz byc przed 21 w domu! - Krzyknęła ciotka ale zignorowałam jego słowa. Jakby do mnie nie dotarły.  Harry stał oparty o drzwi trzymając w ręku kluczyki. Bez zastanowienia pobiegłam w jego stronę "rzucając" się w jego objęcia. On bez protestowania czule mnie przytulił.
-To co piękna, jedziemy?-Na te słowa zaczerwieniłam się, a on ukazał swoje dołeczki
-Oczywiście.-Harry otworzył mi drzwi od samochodu i po dziesięciu minutach byliśmy przed kinem.
-Harry. Mieliśmy iść na kawę.-Spojrzałam z powagą na chłopaka.
-Na kawę jest już trochę za późno, dlatego zapraszam Cię na romantyczny wieczór we dwoje.-Znowu to zrobił ukazał ten przecudowny uśmiech w który mogłam się patrzeć godzinami.
-Randka?-Zapytałam ze zdziwieniem.
-Tak. To jest randka.-Na te słowa zrobiłam się czerwona jak burak. Wysiedliśmy z auta. Harry złapał mnie za rękę, splótł palce między siebie i udaliśmy się pewnym krokiem do kasy kinowej.
Kupił dwa bilety na horror ,,Zbaw nas ode złego''. Po udanym seansie udaliśmy się na pizze. Oczywiście w między czasie robiliśmy sobie bardzo dużo zdjęć.
-Harry, mogę dodać kilka naszych wspólnych zdjęć na tt?-Zapytałam chłopaka podczas drogi powrotnej do domu. Po dwudziestu minutach staliśmy pod domem mojej ciotki
-No to, czas się pożegnać.-Powiedziałam ze smutkiem w głosie. W towarzystwie Harry'ego czułam się bardzo dobrze. Czułam się bezpieczna, nie chciałam się z nim żegnać.. On widząc to złapał mnie za podbródek i powiedział:
-Ej, mała. Dlaczego jesteś smutna?-
-Bo boję się, że to było nasze ostatnie spotkanie..- Patrzałam w jego śliczne zielone oczy. On działał na mnie tak..Ugh, tego nawet nie da się opisać.
-Nie bój się. Nie będzie.-
-Obiecujesz?-
-Tak Vik. Obiecuję.-Na te słowa mocno mnie przytulił. Staliśmy w tym uścisku sama nie wiem ile. Czas przy nim tak szybko mijał.. Pożegnaliśmy się i weszłam do domu. Ciocia i Em już spała. Poszłam szybko na górę i wzięłam długą kąpiel. Około godziny 23.00 weszłam na twittera. Miałam jedną prywatną wiadomość. Kliknęłam na kopertę. :

@Harry_Styles : Wiedziałem, że tu będziesz księżniczko :*
Ja : Ale jak ?! Harry jesteś niemożliwy ! ♥ Dodałeś już zdjęcie ?
@Harry_Styles : Proszę <klik> :*




 

                              @Victoria_Williams Dziękuję za najwspanialszy dzień mojego życia!
                               i przepraszam za bluzę ;c Widzimy się niedługo♥. Dziękuję za wszystko ♥♥♥


Czytając to miałam łzy w oczach. Był perfekcyjny w każdym calu, jego tatuaże.. Ah, do każdego z nich miał sentyment, jego oczy mówiły wszystko, uśmiech opowiadał radość, bicie serca było jednym z najwspanialszych jakie w życiu słyszałam.
Do późniego wieczora, a w zasadzie do samego rana rozmawiałam z loczkiem przez skype. Poznałam resztę jego przyjaciół. Są naprawdę mili i przesłodcy! Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
                                                                        ***

Pierwsze słowa mojego dzwonka obudziły mnie bladym świtem.
-Hallo(Witaj piękna, dasz się porwać za
czterdzieści minut na śniadanko) a kto mówi?
(Zayn.Harry bardzo chciał Cię zaprosić, ale się
wstydzi.) Eh, dobrze bądźcie pod moim domem
za czterdzieści minut. (Ok, do zobaczenia.)

Rozłączyłam się i poszłam się uszykować. Ubrałam się i zeszłam na dół. W kuchni była Emilly
-Jak się spało młoda?-Z Em miałam bardzo dobry kontakt w porównaniu do jej mamy, była jej zupełnym przeciwieństwem. Ciocia też kiedyś nie była taka, ale od śmierci wujka dużo się zmieniło..
Ucięłam sobie z kuzynką małą rozmowę. Usłyszałam klakson więc wyszłam z domu. Przed nim stały dwa sportowe samochody, a o nie opierało się pięciu cholernie seksownych mężczyzn. Niall, Harry, Liam, Louis i Zayn.
Uśmiechnięta od ucha do ucha podeszłam do Harry'ego i przywitałam się z nim ciepłym pocałunkiem w policzek. Z resztą przytuliłam się. Wszyscy wsiedliśmy do aut i ruszyliśmy. Siedziałam obok Harry'ego. Cały czas mieliśmy ze sobą kontakt wzrokowy. Po dziesięciu minutach znaleźliśmy się w ulubionej knajpie Niall'a.
Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsce przy stoliku numer dwa.
-Harry powiedziałeś jej?-Zapytał się Louis. Harry dyskretnie pokręcił głową na nie.
-A o czym miał mi powiedzieć?-
-Będzie jeszcze jeden mój przyjaciel. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?- Uśmiechnęłam się sztucznie i czekałam na owego Max'a
Po około piętnastu minutach do knajpy wszedł owy chłopak.
-Kto to jest?! Harry miałeś być sam.-Z niezadowoleniem chłopak usiadł przy stoliku. Wszyscy zamówiliśmy dania i czekaliśmy na nie w spokoju. Max cały czas zabijał mnie wzrokiem.
-Mogłabyś stąd wyjść, chciałbym porozmawiać z chłopakami-Powiedział niezbyt grzecznym tonem głosu.
-Mhm, będę przed knajpą.-Niezadowolona chwyciłam torebkę i wyszłam.
Oparłam się o ścianę budynku, wyciągnęłam papierosa i go odpaliłam. Po jakiś dwóch minutach Harry wyszedł z knajpy.
-Viktoria, ty palisz!?-Krzyknął widząc mnie ze szlugiem w ręce.
-Ta..
-Mała co się dzieję?-Przysunął się bliżej i położył dłonie na moich biodrach.
-A co się ma dziać? Po prostu nie potrzebnie tu z wami jechałam. Czuję się tu niepotrzebna..
-To się tak nie czuj.-
- Myślisz że to takie proste i miłe kiedy jakiś nieznajomy chłopak chamsko cie wita  a później KARZE Ci każde wyjść?-Zaakcentowałam słowo ,,karze''
-Max nie chciał. Chodź.-Splótł nasze dłonie i weszliśmy do lokalu. Usiadłam na swoim miejscu i patrzałam tępo w kawałek stolika. Nasze posiłki po chwili przyszły. Każdy zjadł w spokoju.
Przez resztę czasu nie odzywałam się ani słowem.
-Ona wie?-Zapytał Max. Harry pokręcił dyskretnie głową na ,,nie'' -A masz zamiar ją wtajemniczyć?-
-Może..-Harry odpowiedział bez żadnych emocji i zabrał się za kończenie sałatki
-Dobra.. Mam tego dosyć, nie chcę nic wiedzieć, ani nie chcę się w nic wtrącać. Dziękuję za śniadanie! Cześć!- Wstałam i wręcz wybiegłam z lokalu.  Zmierzałam w kierunku świateł gdy nagle poczułam mocne szarpnięcie za rękę
-AŁA!-
-Przepraszam. Vic powiedz mi co się dzieję !-Harry patrzał ze złością w oczach
-Jak jesteś taki ślepy, ze nic nie widzisz to już jest twój problem. Najlepiej w ogóle jak zapomnimy o sobie. Pa!-Wyrwałam się z uścisku i przebiegłam na drugą stronę. Tak mnie to cholernie bolało, zakochałam się w niem. Z dnia na dzień to uczucie było co raz silniejsze..Nie potrafię sama sobie z tym dać rady..

                                                                        ***

Dopiero późnym wieczorem wróciłam do domu. Spacerowałam ciemnymi uliczkami Londynu.
Cała zalana łzami weszłam do domu. Pobiegłam do swojego pokoju. Miałam mnóstwo nieodebranych połączeń od Harry'ego..

                                                            *Tydzień później*

Leżałam kolejne dni na łóżku. Rany było co raz głębsze. Nie dawałam sobie sama z tym wszystkim rady.. Nie umiem, nie potrafię. Jedyne czego teraz pragnęłam, to... to swojej śmierci... Ostatnie z oczu popłyną łzy, ostatni raz spojrzę na nasze zdjęcie, ostatni raz zamknę oczy..

___________________________________________________________

Miśki, to mój pierwszy rozdział. Jak wam się podoba? ;)
Jak myślicie czy ktoś zdąży uratować Viktorie przed śmiercią z miłości?

-

O blogu!

                                                                DANGEROUS ANGELS !!!




                                                                       Bohaterowie.




                                                                   Harry Styles(19)



                                                                     
                                                                Victoria Williams(15)




                                                                   Liam Payne(20)




                                                                Louis Tomlinson(22)




                                                                     Niall Horan(20)




                                                                     Zayn Malik(20)



                                                                   Perrie Edwards(18)





                                                                       Gang Bloods