sobota, 20 grudnia 2014

I'm sorry but I have to go

Rozdział 3
~I'm sorry but I have to go 

*Włącz*


-Nie możesz go zostawić.. On Ci nie pozwoli odejść.-Chłopak bez najmniejszego uczucia nadal bawił się kluczykami.
-Dlaczego?.- Patrzałam na blondyna z ciekawością.
-Bez niego jesteś ,, bezpańska " wiele niebezpiecznych osób może Cię skraść. Zasada jest prosta.. Odejdziesz od niego i będziesz szczęśliwa z kimś innym, zabije Cię, jak nie on, to ktoś inny. - Uśmiechnął sie i włożył kluczyki do stacyjki widząc jak loczek zmierza w kierunku naszego Land Rovera.
-Ruszaj.- Na jego polecenie Niall ruszył. Jechał z prędkością 100 km/h, a ja cały czas myślałam nad słowami Horana...

***

Obudziłam się w nieznajomym miejscu. Drzewa, pola, ogólnie to ogromne zadupie. Wysiadłam zaspana i się wyciągnęłam. Niall, Lou i Hazz tłukli się po domku. Liam palił szluga, a Zayn stał obok mnie upijając kolejny łyk wody.
-Gdzie jesteśmy?- Zwróciłam się do Mulata.
-W domku siostry Liama. Przenocujemy tu dwa, trzy dni. Potem wyjeżdżamy do LA.-
-Ym.. Dziękuję, że dowiedziałam się ostatnia. Świetni jesteście.- Puściłam mu oczko i powiedziałam z sarkazmem. Odeszłam od chłopaka i weszłam do domu. W środku domek był uroczy, widać było, że był wiekowy.
Weszłam po schodach na górę gdzie od razu znalazłam Harry'ego. Składał pościel. Na mój widok  od razu sie uśmiechnął. Szybkim krokiem podszedł do mnie i mocno przytulił.



***wieczór***


Siedzieliśmy wszyszcy razem przy ognisku. Sporzywaliśmy alkohol i paliliśmy jointy. Chłopcy upiekli kiełbaski, ale nie miałam ochoty na jedzenie..
-Kochanie, coś nie tak?.- Popatrzałam na loczka i odpowiedziałam.
-Chyba pójdę się połozyć, głowa mnie boli.-
-Chodź.-Wstał i pociągnął mnie za rękę.
-Harry siedź, trafię sama..-Wstałam i weszłam głębiej w dom. Powoli wchodziłam po schodach. Gdy już znalazłam się w sypialni wyjęłam z torby kosmetyczkę. Odsunęłam ją i wyjęłam coś... 
Coś co było mi doskonale znane, coś co pomagało mi zapomnieć o problemach, o tym, że życie boli, coś co dawało mi tą jebaną satysfakcję, rozkosz i radość... Udałam się z przedmiotem do łazienki, oparłam ręcę o brzegi umywalki i zamknęłam oczy.. Przed nimi miałam obraz tego cholernego skurwiela, który mnie porwał, który mnie dotykał.. Czułam się brudna, czułam wstręt.. Nie tylko do siebie, do Harry'ego, do chłopaków, za to, że dali mi narkotyki, za to, że mnie w to wciągneli, za wszystkie gówna w które przez nich wpadłam...  
Otworzyłam zapłakane oczy i zaczęłam robić drobne nacięcia, potem co raz to większe i głębsze...
Nagle do łazienki wszedł Lokers.
-Viktoria!- Podbiegł do mnie i wyrwał ostry przedmiot z ręki...




-Harry, ja... Ja przepraszam.- Upadłam na kolana i zaczełam płakać..
-Ale Vik, kochanie, dlaczego?! Dlaczego niszczysz swoje piękne ciało, raniąc siebie, ranisz mnie!- Nic mu nie odpowiedziałam, wokół nas była głucha cisza, którą przerwałam wybiegając z łazienki i zamykając się w garderobie...

***3 dni później***

Właśnie pakowałam ostatnie ubrania. Dzisiaj miałam samolot do LA. Pokłóciłam się z Harry'm, miałam dosyć tej atmosfery panującej między nami. Traktował mnie jak powietrze, unikał jak ognia. Usiadłam na brzegu łóżku i schowałam głowę w swoje rękawy i zaczęłam szlochać. Wtedy już postanowiłam.. Ogarnęłam się trochę i zeszłam na dół, do kuchni gdzie byli wszyscy.
-Em.. Słuchajcie, wiem, że miało być inaczej, ale plany się zmieniły.. Nie jadę z wami do LA. Wracam do Polski.. Po prostu odchodzę..- Na te słowa Harry zerwał się na równe nogi i wybiegł z domu.. -Właśnie dlatego..- Obkręciłam na pięcie i udałam na górę. Wzięłam torbę i wyjęłam z niej kartkę, oraz długopis.. Zaczełam pisać. :

,,Harry, mam dość tej głuchej ciszy między nami. Nikogo i nieczego poza tobą nie widzę i nie chcę widzieć. Ale ja już dłużej tak nie mogę. Też się potrzebuje do Ciebie przytulić, potrzebuje twojej bliskości, twego ciepła. Pamiętasz co mówiłeś ? ,,Raniąc siebie, ranisz mnie..." To działa w dwie strony, a widzę, że cierpisz gdy się do mnie odzywasz.. Kocham Cię i zawsze będę kochała, ale ja nie wiem czy ty też to samo czujesz.. Twoja Viktoria.''

Ze łzami w oczach wyszłam z pokoju i udałam się do kuchni. Oczy wszystkich były skierowane na mnie.
-Um... Nasze drogi się tu rozchodzą..- Szlochałam cicho w rękaw. Podeszłam do każdego żegnając się z nim. Ubrałam szare vansy i wyszłam zamykając za sobą drzwi. Nie miałam pomysłu gdzie się udać, co teraz z sobą zrobić.  Usiadłam no polnej drodze i wykręciłam numer do kuzynki...
-(Hallo?) Emilly, przyjedź
po mnie..(Viktoria,
gdzie jesteś?! Dlaczego
płaczesz?!) Nie wiem!-

Opisałam jej dokładnie całe miejsce i po 20 minutach już siedziałam w aucie mojej kuzynki.

***Oczami Harry'ego***
Chodziłem po okolicy, myśląc nad tym co źle zrobiłem. Czy naprawdę było jej tak źle, że odeszła? Udałem się w kierunku domu, zacząłem wchodzić po schodach. Otworzyłem drzwi i zacząłem wchodzić na górę. Rzuciłem ubrania w kąt i usiadłem załamany na łóżku. Zauważyłem kartkę. Wtedy zrozumiałem, że to wszystko mówiła na serio.


***Oczami Vic***

Opowiedziałam wszystko z najmniejszymi szczegółami mojej kuzynce. Była zaszokowana tym co jej powiedziałam. Była już 24.30 a ja nadal nie mogłam zasnąć, chciałam do niego, ale wiedziałam, że ta decyzja jest już nie do odwołania...

***3 miesiące później***

Właśnie wróciłam zr szkoły. Odziwo bardzo dobrze odnajdywałam się w nowej szkole. Te pare miesięcy wniosło parę zmian do mojego życia. Z Harry' m nie miałam kontaktu, to co mówił Niall było cholerną prawdą. Nie dawał mi spokoju, nękał mnie i groził. Czasami miałam wrażenie, że mnie nienawidzi...
Zabrałam się za ściąganie moich ubrań, ubrałam dresy i luźni t-shirt. Po chwili dostałam sms-a.                

     
Z przerażeniem wyjrzałam przez okno, siedział tam, machał do mnie i się uśmiechał. Ubrałam vansy, bluzę i zeszłam na dół. Postanowiłam mu wszystko wygarnąć.

-Jesteś zwykłym dupkiem!- Spojrzał na mnie i zaczął się arogancko śmiać.
-Wreszcie miałaś odwagę zejść, a nie chować się za dupą swojej kuzyneczki?!-
-Czego ode mnie chcesz?!- Rzucił przede mnie jakąś koperte. Schyliłam się i ją otworzyłam. Zobaczyłam tam jakieś zdjęcia.
-Zdradzałaś mnie głupia suko!- Chłopak wstał i zaczęliśmy się szarpać.
-Ty gnoju nigdy z nikim Cię nie zdradzałam. Bo Cię kochałam i nadal kocham!-
W tym momencie go zatkało, wymierzyłam mu soczystego liścia w policzek i pobiegłam ze łzami w oczach do domu.



Siedziałam sama w pokoju i oglądałam zdjęcia moje i Harry'ego. Byliśmy na nich tacy szczęśliwi. Kochaliśmy się, chociaż tyle minęło to i tak go bardzo kochałam.

-Victoria, zejdź na dół, masz gościa!- Usłyszasłam z dołu głos mojej kuzynki. Otarłam łzy i zeszłam na dół

------------------------------------------------------------

No i mamy kolejną część :) jak myślicie kto będzie na dole?;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz