~Go Away...
*Włącz*
Zeszłam ocierając ostatnie łzy na dół. W salonie siedziała moja stara przyjaciółka Sami. Podbiegłam do niej rzucając prosto w ramiona.
-Samantho Bello Swann, nie widziałam Cię od wieków. Co się z tobą działo?-Kiedy Sam wyjechała nasz kontakt niszczył się, a z czasem w ogóle znikł. Wtedy uświadomiłam sobie, że muszę wracać do Polski. Chwyciłam ją za rękę i pociągnęłam na górę.
-Vic, opowiadaj co u Ciebie.-Opowiedziałam jej co się ostatmio wydarzyło w moim życiu. Jak się obruciło o 360 stopni. -A ten przystojniak na zdjęciu z Tobą to kto?-Uśmiechnęła się, a mi mimo wolnie pociekła pojedyńcza łza. Podeszłam do biurka i schowałam ramkę ze zdjęciem do szuflady.
-Przepraszam, nie powinnam pytać.. Ale mam świetny pomysł. Dzisiaj są organizowane nielegalne wyścigi. Może się tam wybierzemy, przecież nie możesz siedzieć sama ciągle w tym domu.-Miała rację musiałam się gdzieś wyrwać. Ubrałam czarne spodenki, czarny top i czerwoną koszulę. Na nogi założyłam czarne vansy, włosy zostawiłam rozpuszczone. Do małego plecaczka schowałam telefon, klucze i papierosy. Od pewnego czasu nigdze się bez nich nie ruszałam.. Emilly podwiozła nas punkt 21.20 pod parking. Zajęłyśmy miejsce przy samochodach. Wszystko bardzo dobrze widziałyśmy. Wszystkie maszyny były wspaniałe. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie łagodny głos Sami.
-Czy to nie jest ten chłopak ze zdjęcia?-Wskazała na czarne auto sportowe w którym siedział Harry, a obok niego reszta chłopaków. Czułam na sobie ten ich okropny wzrok. Aż dreszcze mnie przeszły.
-Chodzmy stąd.-Mimo moich nalegań nie udało mi się uciec do domu. Wyścig się rozpoczął. Wszyscy ruszyli z piskiem opon.
***30 minut później***
Kierowcy robili ostatnie kółko, wszyscy obstawiali na czerwonego mustanga. Na mete jako pierwszy przyjechał Harry. Wszycy zaczęli biec w jego stronę, składali mu gratulacje. Wreszcie mógł czuć się gwiazdą. Pociągnełam Sam za rękę w stronę auta mojej kuzynki, ale jakieś czarne auto zajechało mi drogę.
-Suń dupę pajacu, nie widzisz, że idę?!- Wkurwiona kopłam w opone auta i czekałam aż kierowca odsunie szybę. Ku moim oczom za kierownicą siedział Harry.. Znowu to chujowe uczucie, ta tęsknota w seruc.. W moich oczach pojawiły się świeczki, ale nie tylko w moich. Za raz, za raz, czy on płakał?! Stałam tak dłuższą chwilę, ale zrozumiałam, że nie warto. Opuściłam głowę i odeszłam w ciszy.. Wsiadłam do auta Em i odjechałam z piskiem opon. W głębi duszy miałam nadzieję, że krzyknie, spróbuje walczyć, ale jak widać.. Już mu nje zależy i pewnie nigdy nie zależało..
Gdy dojechałam na miejsce pożegnałam się z Sam i pobiegłam na górę. Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie, Znowu to samo, znowu będę przez niego płakać. Kurwa ile można?! Czuję się tak beznadziejnie, Zeszłam na dół, zrobiłam sobie gorącej herbaty, Wyciągnełam z szuflady dwie tabletki nasenne, połknęłam je, weszłam na górę i położyłam się spać..
***rano***
Wstałam cała obolała. Ból głowy nie dawał mi normalnie funkcjonować. Usiadłam na brzegu łóżka i zaczęłam się przeciągać. Lekko już zaspana wstałam i poszłam się myć. Prysznic, delikatny makijaż, włoży związane w kucyk. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ten strój. Zeszłam na dół, wypiłam kawę i spakowałam książki potrzebne mi na piątkowe lekcje.
-Victoria, chodź już bo się spóźnisz!- Moja kuzynka mnie poganiała. Wreszcie w pełni uszykowana wyszłam przed dom. Wsiadłam do auta Em i odjechałam. W szkole jak to w szkole, cały czas się nudziłam, a przede mną jeszcze pięć lekcji... Udałam się pod salę biologiczną, gdzie miałam teraz dwie kolejne lekcje, zastępstwo i normalną. Ugh...
-Victoria Williams, masz nam coś ciekawego do powiedzenia?- Jeszcze brakowało mi awantury z nauczycielem.. Bosko
-A skąd to Pan wywnioskował?-
-Ciekawy jestem czy pod tablicą też będziesz taka cwana. Williams. zapraszam do zadania czternastego.- Niepewnie podeszłam do tablicy i złapałam kredę. Miałam nadzieję, że wszystko pójdzie jak najlepiej.
Kiedy nareszcie skończyłam lekcję udałam się w kierunku wyjścia z budynku. Ku mojemu zdziwieniu przed szkołą stało znajome auto.
Starałam się nie zwracać uwagi na samochód, jakoś mi się to udało. Przeszłam kawałek dalej i poczułam mocne szarpnięcie za rękę.
-Puść mnie!-Wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Dobrze jak dasz mi coś powiedzieć.-Harry był dzisiaj w anielskim spokoju. Zastanawiało mnie jedno, czy przyszedł mnie tu ośmieszyć, czy robić wyrzuty.
-Wydaje mi się, że nie mamy o czym rozmawiać.- Wyrwałam się z uścisku i zaczęłam iść szybkim krokiem przed siebie. Znowu poczułam silny uścisk na nadgarstku. -Ała, to boli idioto!.-W jego zielonych tęczówkach widniała złość, agresja i nienawiść. Zastanawiałam się kiedy mnie uderzy ..
-Victoria, proszę daj mi coś powiedzieć!.- Odchyliłam głowę w bok, na murku siedziała para, całowali się. Byli tak strasznie podobni do mnie i do Harry'ego .. -Dasz mi tą szansę? Proszę ..-Z moich myśli wyrwał mnie łagodny głos chłopaka.
-Masz trzy minuty.-Powiedziałam oschle i zaczęłam słuchać jego tłumaczeń.
-Vic.. te zdjęcia.. poprosiłem mojego przyjaciela, żeby Cię śledził. Powiedział, że mnie zdradziłaś, wręczył mi zdjęcia. Tak było mi łatwiej zapomnieć.. Przepraszam! Victoria, zrozumiałem, że Cię kocham i wiem, że ty czujesz to samo. Wróć do mnie, olejmy wszystko, wyjedziemy, będziemy tylko ty i ja, ale zostań ze mną ..- Byłam w totalnym szoku, on przyszedł mnie tu przepraszać? Niemożliwe ..
-Harry, to nie ma sensu. Nie chcę drugi raz cierpieć ..- Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza.
-Nie będziesz, obiecuję. Tylko daj mi tą jedną jebaną szanse! Wiem, że mnie kochasz, ale boisz się drugi raz mi zaufać. Ale spróbuj, dla mnie, dla siebie, dla nas..-
-Może kiedyś Cię kochałam, ale nas już nie ma i mam wrażenie, że nigdy nie było. Widziałeś kiedyś kogoś próbującego zapalić wypaloną zapałkę?-
-Vic, nie zmieniaj tematu.-Wysyczał przez zamknięte zęby.
-Odpowiedz.-
-Nie, przecież to niemożliwe! ale jaki związek ma to z nami?!-
-Taki, że tą zapałką jesteś ty i ja. Harry odejdź. Nie walcz, bo to i tak nie ma sensu. Znajdziesz inną dziewczynę, która będzie Cię kochała równie mocno jak i ja kiedyś..-
-Ale ja nie chcę innej, ja chcę Ciebie.!-
-Harry, już za późno..-Odeszłam znikając gdzieś za zakrętem. Chciałam jak najszybciej odejść, zniknąć, zaszyć się w domu i płakać za tym idiotą kolejną noc. Szłam utonięta w swoich myślach gdy dostałam sms-a.
___________________________
Od: Harry
Nie umiesz kłamać.. Spotkajmy się
dzisiaj o 17.00 w parku przy twojej
szkole, chcę mieć pewność..
Jeśli mnie nie kochasz, powiedz mi
to prosto w oczy. Kocham Cię!
____________________________
Do: Harry
Nie! Daj mi spokój!
__________________________
Od: Harry
Dam, jeżeli powiesz mi to prosto
w twarz.
_________________________
Do: Harry
A skąd mam wiedzieć, że to
co mówiłeś było prawdziwe?
Może kolejny głupi zakładzik?
Hm? Nie jestem zabawką, że
możesz mnie odstawić w kąt i
po czasie znowu się mną bawić
_________________________
Od: Harry
Vic, jedno spotkanie proszę ..
________________________
Do: Harry
Zgoda, ale nie licz na nic
więcej oprócz 'spierdalaj'
:))
_______________________
Od: Harry
Nie liczę, bo wiem, że
Cię zraniłem i chcę
to naprawić.
_____________________
Schowałam telefon do kieszeni i udałam się w stronę domu.
***17.00***
Czekałam na niego w określonym miejscu. Jak na październik było już strasznie zimno i ciemno. Byłam ciekawa gdzie on jest. Powiedział, że będzie przed czasem. Poirytowana wstałam i zaczęłam iść w kierunku wyjścia. W oddali zobaczyłam jego biegnącego w moim kierunku z pojedynczą różą.
-Dla Ciebie.- Wręczył mi kwiatek.
-Nie musiałeś.-Powiedziałam oschle i wzięłam kwiat z jego ręki. -Więc o czym chciał..-Harry nie pozwolił mi dokończyć gdyż brutalnie wpił mi się w usta.
-Tęskniłem za tym.-Powiedział w przerwach między pocałunkami. Nie mówiliśmy nic, staliśmy wtuleni w siebie, on mi szepnął na ucho..-Vic, jest mi bardzo źle bez Ciebie.-Odchyliłam głowę i spojrzałam w jego piękne zielone oczy. Wyszeptałam z pocałunkiem
-Teraz już zapomnij o tym.-
_________________________________________
No i mamy kolejną część:) Z HAPPY ENDEM
ale tonie koniec problemów Victorii i Harry'ego. ;/
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz