czwartek, 13 listopada 2014

Meeting..

 Rozdział1
~Meeting

Właśnie wysiadłam z samolotu i kierowałam się do wyjścia. Na wakacje przyjechałam do Londynu na życzenie mamy. Po co? Sama nie wiem, mówiła coś o delegacji. Byłam cholernie na nią zła. Nie dość, że przyjechałam tu do mojej okropnej ciotki, to jeszcze ostatni rok szkoły musiałam rozpoczynać w tym miejscu. Dzień zaczęłam koszmarnie, zaspałam i w ostatniej chwili zdążyłam na swój samolot. Usiadłam na ławce i czekałam aż moje walizki przyjadą na taśmie. Po chwili zauważyłam że jadą więc siegnełam po nie ręką. Złapałam i szybko ściągnełam z taśmy. Powoli się odwróciłam w strone wyjścia i nagle ktoś gwałtownie na mnie wpadł. Nie dosć że mnie wywrócił to jeszcze rozlał na mnie swoją kawe! Miał szczęście, że nie była gorąca..
-Naucz się chodzić idioto!- Krzyknęłam leżąc na ziemi cała obolała.
-Przepraszam, nie widziałem Cię.-Chłopak wyciągnął rękę w moim kierunku i mnie podniósł.
-Twoje przepraszam nie zwróci mi nowej bluzy, oraz straconego czasu!-Powiedziałam ze złością i sarkazmem. Już chciałam iść gdy chłopak chwycił mnie za rękę.
-Dasz się w ramach przeprosin zaprosić na kawę?-Stałam krótką chwilę i myślałam nad słowami chłopaka.
--Hm..w  sumie czemu nie, ale chyba tak ubrana nie pójdę. Może podam Ci swój numer telefonu i umówimy się jutro, albo dziś wieczorem?- Chłopak ochoczo pokiwał głową i wyciągnął telefon. Podałam mu swój numer i wyszłam z budynku. Na zewnątrz czekała na mnie moja zdenerwowana ciotka i moja o dwa lata starsza kuzynka Emilly.
-Viktoria, jak ty dziecko wyglądasz?! Żadnych manier Ci w tej Polsce nie przyswoili. A w ogóle gdzie ty byłaś tyle czasu?! Czekamy na Ciebie dobre dwadzieścia minut!-
-Przepraszam ciociu, ale czekałam na walizkę.- Uśmiechnęłam się i wsiadłam do auta.
***2 h później***
Siedziałam w swoim pokoju i myślałam o dzisiejszej sytuacji na lotnisku. Jestem głupia, nie mam o czym, przecież i tak nie zadzwoni. Zeszłam z łóżka i zaczęłam się rozpakowywać, gdy mój telefon zadzwonił.

_________________________

Od; 788 249 632

Cześć księżniczko. To ja, Harry. Chłopak z lotniska. O której mogę po Ciebie przyjechać? xx.

_________________________

Zaczęłam się cieszyć jak idiotka. Od razu zapisałam sobie jego numer i mu odpisałam.

_________________________

Do; Harry

Cześć, o 18.00 Ci pasuję?

________________________

_________________________

Od; Harry

Tak, gdzie mam czekać?

________________________

Podałam chłopakowi adres i pobiegłam się szykować. Szybki prysznic i delikatny makijaż. Ubrałam się w to i czekałam w spokoju, aż przyjedzie. Dostałam wiadomość i natychmiast ją odczytałam.

________________________

Od; Harry

Już jestem księżniczko c;

________________________

Wzięłam telefon i klucze , które ciocia położyła mi na biurku i wyszłam z pokoju. Korytarzem doszłam do schodów i zeszłam do salonu w którym ciocia oraz Em oglądali jakieś głupie seriale.-Wychodzę!-
-Masz byc przed 21 w domu! - Krzyknęła ciotka ale zignorowałam jego słowa. Jakby do mnie nie dotarły.  Harry stał oparty o drzwi trzymając w ręku kluczyki. Bez zastanowienia pobiegłam w jego stronę "rzucając" się w jego objęcia. On bez protestowania czule mnie przytulił.
-To co piękna, jedziemy?-Na te słowa zaczerwieniłam się, a on ukazał swoje dołeczki
-Oczywiście.-Harry otworzył mi drzwi od samochodu i po dziesięciu minutach byliśmy przed kinem.
-Harry. Mieliśmy iść na kawę.-Spojrzałam z powagą na chłopaka.
-Na kawę jest już trochę za późno, dlatego zapraszam Cię na romantyczny wieczór we dwoje.-Znowu to zrobił ukazał ten przecudowny uśmiech w który mogłam się patrzeć godzinami.
-Randka?-Zapytałam ze zdziwieniem.
-Tak. To jest randka.-Na te słowa zrobiłam się czerwona jak burak. Wysiedliśmy z auta. Harry złapał mnie za rękę, splótł palce między siebie i udaliśmy się pewnym krokiem do kasy kinowej.
Kupił dwa bilety na horror ,,Zbaw nas ode złego''. Po udanym seansie udaliśmy się na pizze. Oczywiście w między czasie robiliśmy sobie bardzo dużo zdjęć.
-Harry, mogę dodać kilka naszych wspólnych zdjęć na tt?-Zapytałam chłopaka podczas drogi powrotnej do domu. Po dwudziestu minutach staliśmy pod domem mojej ciotki
-No to, czas się pożegnać.-Powiedziałam ze smutkiem w głosie. W towarzystwie Harry'ego czułam się bardzo dobrze. Czułam się bezpieczna, nie chciałam się z nim żegnać.. On widząc to złapał mnie za podbródek i powiedział:
-Ej, mała. Dlaczego jesteś smutna?-
-Bo boję się, że to było nasze ostatnie spotkanie..- Patrzałam w jego śliczne zielone oczy. On działał na mnie tak..Ugh, tego nawet nie da się opisać.
-Nie bój się. Nie będzie.-
-Obiecujesz?-
-Tak Vik. Obiecuję.-Na te słowa mocno mnie przytulił. Staliśmy w tym uścisku sama nie wiem ile. Czas przy nim tak szybko mijał.. Pożegnaliśmy się i weszłam do domu. Ciocia i Em już spała. Poszłam szybko na górę i wzięłam długą kąpiel. Około godziny 23.00 weszłam na twittera. Miałam jedną prywatną wiadomość. Kliknęłam na kopertę. :

@Harry_Styles : Wiedziałem, że tu będziesz księżniczko :*
Ja : Ale jak ?! Harry jesteś niemożliwy ! ♥ Dodałeś już zdjęcie ?
@Harry_Styles : Proszę <klik> :*




 

                              @Victoria_Williams Dziękuję za najwspanialszy dzień mojego życia!
                               i przepraszam za bluzę ;c Widzimy się niedługo♥. Dziękuję za wszystko ♥♥♥


Czytając to miałam łzy w oczach. Był perfekcyjny w każdym calu, jego tatuaże.. Ah, do każdego z nich miał sentyment, jego oczy mówiły wszystko, uśmiech opowiadał radość, bicie serca było jednym z najwspanialszych jakie w życiu słyszałam.
Do późniego wieczora, a w zasadzie do samego rana rozmawiałam z loczkiem przez skype. Poznałam resztę jego przyjaciół. Są naprawdę mili i przesłodcy! Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
                                                                        ***

Pierwsze słowa mojego dzwonka obudziły mnie bladym świtem.
-Hallo(Witaj piękna, dasz się porwać za
czterdzieści minut na śniadanko) a kto mówi?
(Zayn.Harry bardzo chciał Cię zaprosić, ale się
wstydzi.) Eh, dobrze bądźcie pod moim domem
za czterdzieści minut. (Ok, do zobaczenia.)

Rozłączyłam się i poszłam się uszykować. Ubrałam się i zeszłam na dół. W kuchni była Emilly
-Jak się spało młoda?-Z Em miałam bardzo dobry kontakt w porównaniu do jej mamy, była jej zupełnym przeciwieństwem. Ciocia też kiedyś nie była taka, ale od śmierci wujka dużo się zmieniło..
Ucięłam sobie z kuzynką małą rozmowę. Usłyszałam klakson więc wyszłam z domu. Przed nim stały dwa sportowe samochody, a o nie opierało się pięciu cholernie seksownych mężczyzn. Niall, Harry, Liam, Louis i Zayn.
Uśmiechnięta od ucha do ucha podeszłam do Harry'ego i przywitałam się z nim ciepłym pocałunkiem w policzek. Z resztą przytuliłam się. Wszyscy wsiedliśmy do aut i ruszyliśmy. Siedziałam obok Harry'ego. Cały czas mieliśmy ze sobą kontakt wzrokowy. Po dziesięciu minutach znaleźliśmy się w ulubionej knajpie Niall'a.
Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsce przy stoliku numer dwa.
-Harry powiedziałeś jej?-Zapytał się Louis. Harry dyskretnie pokręcił głową na nie.
-A o czym miał mi powiedzieć?-
-Będzie jeszcze jeden mój przyjaciel. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?- Uśmiechnęłam się sztucznie i czekałam na owego Max'a
Po około piętnastu minutach do knajpy wszedł owy chłopak.
-Kto to jest?! Harry miałeś być sam.-Z niezadowoleniem chłopak usiadł przy stoliku. Wszyscy zamówiliśmy dania i czekaliśmy na nie w spokoju. Max cały czas zabijał mnie wzrokiem.
-Mogłabyś stąd wyjść, chciałbym porozmawiać z chłopakami-Powiedział niezbyt grzecznym tonem głosu.
-Mhm, będę przed knajpą.-Niezadowolona chwyciłam torebkę i wyszłam.
Oparłam się o ścianę budynku, wyciągnęłam papierosa i go odpaliłam. Po jakiś dwóch minutach Harry wyszedł z knajpy.
-Viktoria, ty palisz!?-Krzyknął widząc mnie ze szlugiem w ręce.
-Ta..
-Mała co się dzieję?-Przysunął się bliżej i położył dłonie na moich biodrach.
-A co się ma dziać? Po prostu nie potrzebnie tu z wami jechałam. Czuję się tu niepotrzebna..
-To się tak nie czuj.-
- Myślisz że to takie proste i miłe kiedy jakiś nieznajomy chłopak chamsko cie wita  a później KARZE Ci każde wyjść?-Zaakcentowałam słowo ,,karze''
-Max nie chciał. Chodź.-Splótł nasze dłonie i weszliśmy do lokalu. Usiadłam na swoim miejscu i patrzałam tępo w kawałek stolika. Nasze posiłki po chwili przyszły. Każdy zjadł w spokoju.
Przez resztę czasu nie odzywałam się ani słowem.
-Ona wie?-Zapytał Max. Harry pokręcił dyskretnie głową na ,,nie'' -A masz zamiar ją wtajemniczyć?-
-Może..-Harry odpowiedział bez żadnych emocji i zabrał się za kończenie sałatki
-Dobra.. Mam tego dosyć, nie chcę nic wiedzieć, ani nie chcę się w nic wtrącać. Dziękuję za śniadanie! Cześć!- Wstałam i wręcz wybiegłam z lokalu.  Zmierzałam w kierunku świateł gdy nagle poczułam mocne szarpnięcie za rękę
-AŁA!-
-Przepraszam. Vic powiedz mi co się dzieję !-Harry patrzał ze złością w oczach
-Jak jesteś taki ślepy, ze nic nie widzisz to już jest twój problem. Najlepiej w ogóle jak zapomnimy o sobie. Pa!-Wyrwałam się z uścisku i przebiegłam na drugą stronę. Tak mnie to cholernie bolało, zakochałam się w niem. Z dnia na dzień to uczucie było co raz silniejsze..Nie potrafię sama sobie z tym dać rady..

                                                                        ***

Dopiero późnym wieczorem wróciłam do domu. Spacerowałam ciemnymi uliczkami Londynu.
Cała zalana łzami weszłam do domu. Pobiegłam do swojego pokoju. Miałam mnóstwo nieodebranych połączeń od Harry'ego..

                                                            *Tydzień później*

Leżałam kolejne dni na łóżku. Rany było co raz głębsze. Nie dawałam sobie sama z tym wszystkim rady.. Nie umiem, nie potrafię. Jedyne czego teraz pragnęłam, to... to swojej śmierci... Ostatnie z oczu popłyną łzy, ostatni raz spojrzę na nasze zdjęcie, ostatni raz zamknę oczy..

___________________________________________________________

Miśki, to mój pierwszy rozdział. Jak wam się podoba? ;)
Jak myślicie czy ktoś zdąży uratować Viktorie przed śmiercią z miłości?

-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz