~This Danger..
Siedzialam u Harry'ego na kolanach. Niall, Louis, Liam i Zayn pojechali pozalatwiac swoje sprawy. Bylismy sami, on dobrze wiedzial, ze mogl to wykorzystac, mogl mnie wtedy zaciagnac do lozka, ale tego nie zrobil. Byl inny, troskliwy, slodki, opiekunczy. To mnie do niego ciagnelo... Bylo juz dosyc pozno, bylam zmeczona. Jedyne o czym marzylam to o dlugiej kapieli i wygodnym lozku.
-Harry, spac.-Ziewnelam i sie delikatnie przeciagnelam.
-Chodz.-Pociagnal mnie za reke na gore.-Tutaj jest lazienka jakbys chciala skorzystac.Idz sie przebrac. Bede czekal w sypialni.-Cmoknal mnie w czolo i wyszedl z pomieszczenia.
Napuscilam sobie wody i powoli sie do niej wslizgnelam. Po skonczonej dlugiej i przyjemnej kapieli udalam sie do sypialni. Chlopak siedzial na skrawku lozka.
-Em..Dlaczego ty nie lezysz?-Zapytalam zdziwiona.
-Ty spisz tutaj, ja bede spal za sciana.-Po tych slowach chlopak pocalowal mnie w czolo i wyszedl. Polozylam sie na lozku i starannie przykrylam koldra. Nie moglam zasnac. Wiercilam sie z boku na bok dobra godzine. Wstalam i pociuchu wyszlam na korytarz. Zapukalam do drzwi i delikatnie je otworzylam. Nikogo nie bylo. Zeszlam schodami na dol, gdzie palilo sie swiatlo. Harry siedzial i ogladal jakis mecz.
-Czego szukasz ksiezniczko?-Skat wiedzial, ze to wlasnie ja?!
-Em..zimno mi bylo i chcialam isc do Ciebie do sypialni, ale tam nikogo nie bylo. Powyslalam wiec, ze znajde Cie tutaj.-Idiotka w srodku lata na pewno bedzie Ci zimno -,-
-Poczekaj za chwile przyniose Ci jakis koc.-Wstal i kierowal sie do szafy.
-Harry, ale ja.. ja chce dzisiaj z toba spac.-Sposcilam glowe w dol i do niego podeszlam. Wtulilam sie w jego tors jak malutka dziewczynka proszaca swego ojca o nowa lalke. On tylko sie usmiechnal. Chwile potem bylam niesiona na rekach mojego mezczyzny do sypialni. Polozyl mnie delikatnie na lozku i przykryl koldra. Zaczal sciagnal t-shirt, a nastepnie idealnie dopasowane rurki. Ubrania walnal w kat i delikatnie wslizgnal sie pod koldre. Mial takie piekne cialo. Nawet w ciemnosci widzialam jego miesnie. Bylam tak zmeczona, ze natychmiast usnelam w objeciach loczka.
**Dwa tygodnie pozniej**
Siedzialam z chlopakami, a wlasciwie wszystkimi oprocz Zayn'a. O wilku mowa, wszedl z dwiema siatkami pelnymi alkoholu, oraz nikotyny. Szykuje sie impreza.
-No to jak? Maly melanz?-Mulat postawil siatki na blacie kuchennym. Wszyscy odpowiedzielismy zgodnie. Podeszlam do reklamowki i wyjelam sobie jedno piwo, zapalilam papierosa i rozkoszowalam sie chwila.
-Kochanie, moze chcesz cos mocniejszego?-Harry lobuzersko sie usmiechnal i poscil mi oczko. Od tygodnia bylismy oficjalnie para.
-Co masz na mysli?-Upilam kolejny lyk trunku.
-Jak to co Vik? Narkotykow!-Krzyknal zza rogu Louis.
-Dokladnie nadszedl czas.-Niall przybil Lou piatke i poszedl do salonu. Liam wlaczyl muzyke, a Hazz zaciagnal mnie do tanca. Polozyl rece na moich biodrach. Schodzil rekami nizej. Ale piosenka szybko sie skonczyla i wrocilismy na swoje miejsca.
***
Z uwaga przygladalam sie chlopaka jak wiciagaja bialy proszek do nosa. Nadeszla i moja kolej. No cuz zyje sie raz.
-No to jak Vic? Spinamy dupcie i bierzemy, czy uciekamy z placzem w kat?-Podeszlam do Mulata i wrecz wyrwalam mu woreczek z rak. Zwinelam dolara i wysypalam troche proszku. Delikatnie go wciagnelam. Malo, ze bylam najebana to jeszcze do tego nacpana.
-Brawo kochanie, teraz jestes nacpana.-Podeszlam do Harry'ego i namietnie pocalowalam. Bawilismy sie tak do piatej rano. Wszyscy bylismy totalnie pijani i nacpani. Stracilam nad soba kontrole. Widzialam jakies malpy skaczace po suficie i nie wiedzialam co sie ze mna dzieje. Weszlam do kuchni gdzie byl Harry. Odwrocil sie w moja strone i zaczal mnie wulgarnie calowac. Siedzialam na blacie bez koszulki
i namietnie calowalam sie z Harry'm
-Pragne Cie.-Wyszeptal mi to do ucha po czym przygryzl jego platek. Przeszedly mnie przyjemne dreszcze. W odpowiedzi pocalowalam go w usta. Wzial mnie na rece i zaniosl do swojej sypialni. Bez chwili zastanowienia zdarl ze mnie spodnie. Zostalam w samej bieliznie. Loczek zabral sie za sciaganie mojego stanika, gdy z impentem do pokoju wpadl Liam.
-Victoria, dzwoni twoja ciocia. Martwi sie. O kurwa przepraszam.-Liam tak szybko jak wszedl tak wyszedl. Ubralam bluzke Hazzy i wyszlam przed sypialnie.
-Hallo? (Viktoria kiedy masz
zamiar wrocic do domu?)
O patrzcie kurwa jaka
troskliwa haha (Jak ty sie do
mnie odzywasz?!)
Tak jak na to zasluzylas!-Rozlaczylam sie i szybko pobieglam do lazienki. strasznie chcialo mi sie wymiotowac. Tam urwal mi sie film...
Obudzilam sie na jakims strychu. Jakis materac, krzeslo i stolik. Dziwne, nie bylam w domu Harry'ego, tylko na jakims totalnym odludziu. Uslyszalam kroki wiec sie schowalam w kacie.
Do pomieszczenia wszedl mezczyzna. Wygladal na 28 gora 30 lat.
-Kici kici gdzie jest nowa zdobycz Styles'a?-Zasmial sie arogancko.-I tak Cie znajde, o tu jestes! Mowilem, ze Cie znajde.-O faktycznie, ales ty kurwa smieszny.
-Czego ode mnie chcesz?! Skad znasz Harry'ego i skad wiesz kim jestem?!-Mezczyzna podszedl do mnie i chwycil mnie za wlosy.
-Po pierwsze nie krzycz na mnie glupia zdziro, po drugie nie interesuj sie bo Ci zniszcze to piekna twarzyczke, a po trzecie stoj pysk.- Chlopak wymierzyl mi mocnego liscia w prawy policzek.-Zrozumialas?! Moze zadzwonimi do twojego romeo i powiemy mu co u Ciebie slychac? Hm.. badz grzeczna i nie uciekaj.-Oddalil sie kawalek i wyjal moj telefon.
-(Victoria gdzie ty do cholery jestes?!
Od rana Cie szukam!)Witaj Harry,
z tej strony Rob, pamietasz starego
kumpla?(Co jej zrobiles smaciarzu?!)
Jeszcze nic, masz nadzwyczaj piekna
kobiete Styles.(Dotkniesz jej, a leb Ci
rozpierdole!)Spokojnie Harry, nabramy
Ci video. Wyslac Ci je, czy odbierzesz
osobiscie?(Zabije Cie skurwielu!)-Owy Robert sie rozlaczyl i podszedl do mnie i zlapal za wlosy.
-Puszczaj!-Zaczelam sie wyrywac. Mezczyzna mocniej zlapal mnie za wlosy i pod wblywem bolu przestalam sie szarpac.
-Pomyslec, ze jestes tylko warta 47000 $-Przejechal reka po moim kroczu.
-Nie, prosze zostaw!-Do oczu zaczely mi naplywac lzy.
-Bedzie Ci na prawde dobrze.-Usmiechnal sie arogancko i zaczal sie do mnie dobierac.
Nagle nad mezczyzna ktos przelecial, sciagajac go ze mnie, a druga osoba pomaga mi wstac. Rozejrzalam sie i dopiero zorientowalam sie co sie dzieje.Harry rzucil sie na tamtego mezczyzne. Lezeli na podlodze i szarpali sie jak szaleni. Harry byl bardzo ,,napalony'' na tamtego mezczyzne.
-Dotykales moja kobiete!-Kolejny raz Rob dostal piescia w twarz.-Chciales ja zgwalcic!.-Odwrocilam sie za siebie, Niall trzymal mnie najmocniej jak umial, gdy wyrywalam sie by pomoc Harry'emu.-Niall zabierz ja stad ! Daleko!-niall ciagnal mnie z calej sily do wyjscia, ale ja z calej sily ciagnelam sie do Harry'ego.
-Chodz! Nic mu nie bedzie!.-Chlopak przezucil mnie przez ramie i wyniosl z budynku. Wsadzil mnie sila do samochodu i zamknal drzwi. Uslyszelismy strzal i glucha cisze..
-Harry!-Cala zalalam sie lzami.Niall jechal prosto przed siebie. Wjechal do lasu gdzie stalo 5 aut sportowych. Szybko wysiadlam z samochodu i upadlam na kolana..Moje zycie w tym momencie stracilo sens...
Wstalam i zaczelam biec przed siebie. Bylo to trudnie, nie wiedzialam gdzie jestem.
-Victoria uspokoj sie!-Podbiegl do mnie Mulat.
-Nie! Harry nie zyje!-Upadlam na kolana, ale Zayn od razu mnie podniosl.
-Nawet tak nie mysl! Chodz!-Potrzasnal mna i wsadzil mnie do samochodu. Jechalismy w strone domu gdzie ,zginal' Hazz. Wbieglam do salonu. Rozejrzalam sie, lecz niewiele widzialam.Nie wiedzialam do kogo padl ten strzal i zdawala sobie sprawe z tego, ze ten mezczyzna moze gdzies tu byc. Pocichu weszlam po schodach na strych. Jedno cialo lezalo na ziemi w ogromnej plamie krwi, druga osoba stala przy oknie.
-Ha..Harry?-Mowilam lamiacym sie glosem. Podeszlam do osoby lezaczej na ziemi. Sprawdzilam jej puls-ten czlowiek juz nie zyl..Odskoczylam od trupa.
-Zostaw go ksiezniczko, on juz wiecej Cie nie dotknie, ani on, ani nikt inny.-Podeszlam do niego i go mocno przytulilam.
-Skarbie, tak sie o Ciebie balam.- Za mna wbiegl Zayn, a za nim Niall i reszta chlopakow.
-Miales jej pilnowac!.- Harry parsknal na Niall'a.
-Chlopaki zbieramy sie. Ludzie Draka tu za raz beda.-Przestraszony Louis zbiegl po schodach. Wszyscy wsiedlismy do aut i odjechalismy z piskiem opon.
-Victoria, poczekaj tu, pojde po twoja torbe i za trzy minuty jestem.-Krotko mnie pocalowal i pobiegl z Louis'em do domu. Siedzialam z Niall'em w samochodzie i patrzalam na niego z przerazeniem.
-Victoria, boisz sie?-Zapytal bawiac sie kluczyami.
-Nawet nie wiesz jak bardzo, jakis stary oblech sie do mnie dobieral, wy jestescie w totlnym gownie. A Harry, nawet nie wiem czy on mnie kocha...Niall najlepiej bedzie jak odejde.-
______________________________________________
Hej, jak wam sie podoba?
Czy Victoria odejdzie od Harry'ego
tylko dlatego, zeby go chronic, a moze
zostanie z nim i narazi go na jeszcze wieksze niebezpieczenstwo?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz