środa, 19 listopada 2014

This Danger...

Rozdzial 2 cz.II
~This Danger..

Siedzialam u Harry'ego na kolanach. Niall, Louis, Liam i Zayn pojechali pozalatwiac swoje sprawy. Bylismy sami, on dobrze wiedzial, ze mogl to wykorzystac, mogl mnie wtedy zaciagnac do lozka, ale tego nie zrobil. Byl inny, troskliwy, slodki, opiekunczy. To mnie do niego ciagnelo... Bylo juz dosyc pozno, bylam zmeczona. Jedyne o czym marzylam to o dlugiej kapieli i wygodnym lozku.
-Harry, spac.-Ziewnelam i sie delikatnie przeciagnelam.
-Chodz.-Pociagnal mnie za reke na gore.-Tutaj jest lazienka jakbys chciala skorzystac.Idz sie przebrac. Bede czekal w sypialni.-Cmoknal mnie w czolo i wyszedl z pomieszczenia.
Napuscilam sobie wody i powoli sie do niej wslizgnelam. Po skonczonej dlugiej i przyjemnej kapieli udalam sie do sypialni. Chlopak siedzial na skrawku lozka.
-Em..Dlaczego ty nie lezysz?-Zapytalam zdziwiona.
-Ty spisz tutaj, ja bede spal za sciana.-Po tych slowach chlopak pocalowal mnie w czolo i wyszedl. Polozylam sie na lozku i starannie przykrylam koldra. Nie moglam zasnac. Wiercilam sie z boku na bok dobra godzine. Wstalam i pociuchu wyszlam na korytarz. Zapukalam do drzwi i delikatnie je otworzylam. Nikogo nie bylo. Zeszlam schodami na dol, gdzie palilo sie swiatlo. Harry siedzial i ogladal jakis mecz.
-Czego szukasz ksiezniczko?-Skat wiedzial, ze to wlasnie ja?!
-Em..zimno mi bylo i chcialam isc do Ciebie do sypialni, ale tam nikogo nie bylo. Powyslalam wiec, ze znajde Cie tutaj.-Idiotka w srodku lata na pewno bedzie Ci zimno -,-
-Poczekaj za chwile przyniose Ci jakis koc.-Wstal i kierowal sie do szafy.
-Harry, ale ja.. ja chce dzisiaj z toba spac.-Sposcilam glowe w dol i do niego podeszlam. Wtulilam sie w jego tors jak malutka dziewczynka proszaca swego ojca o nowa lalke. On tylko sie usmiechnal. Chwile potem bylam niesiona na rekach mojego mezczyzny do sypialni. Polozyl mnie delikatnie na lozku i przykryl koldra. Zaczal sciagnal t-shirt, a nastepnie idealnie dopasowane rurki. Ubrania walnal w kat i delikatnie wslizgnal sie pod koldre. Mial takie piekne cialo. Nawet w ciemnosci widzialam jego miesnie. Bylam tak zmeczona, ze natychmiast usnelam w objeciach loczka.


**Dwa tygodnie pozniej**

Siedzialam z chlopakami, a wlasciwie wszystkimi oprocz Zayn'a. O wilku mowa, wszedl z dwiema siatkami pelnymi alkoholu, oraz nikotyny. Szykuje sie impreza.
-No to jak? Maly melanz?-Mulat postawil siatki na blacie kuchennym. Wszyscy odpowiedzielismy zgodnie. Podeszlam do reklamowki i wyjelam sobie jedno piwo, zapalilam papierosa i rozkoszowalam sie chwila.
-Kochanie, moze chcesz cos mocniejszego?-Harry lobuzersko sie usmiechnal i poscil mi oczko. Od tygodnia bylismy oficjalnie para.
-Co masz na mysli?-Upilam kolejny lyk trunku.
-Jak to co Vik? Narkotykow!-Krzyknal zza rogu Louis. 
-Dokladnie nadszedl czas.-Niall przybil Lou piatke i poszedl do salonu. Liam wlaczyl muzyke, a Hazz zaciagnal mnie do tanca. Polozyl rece na moich biodrach. Schodzil rekami nizej. Ale piosenka szybko sie skonczyla i wrocilismy na swoje miejsca.
          
***

Z uwaga przygladalam sie chlopaka jak wiciagaja bialy proszek do nosa. Nadeszla i moja kolej. No cuz zyje sie raz.
-No to jak Vic? Spinamy dupcie i bierzemy, czy uciekamy z placzem w kat?-Podeszlam do Mulata i wrecz wyrwalam mu woreczek z rak. Zwinelam dolara i wysypalam troche proszku. Delikatnie go wciagnelam. Malo, ze bylam najebana to jeszcze do tego nacpana.
-Brawo kochanie, teraz jestes nacpana.-Podeszlam do Harry'ego i namietnie pocalowalam. Bawilismy sie tak do piatej rano. Wszyscy bylismy totalnie pijani i nacpani. Stracilam nad soba kontrole. Widzialam jakies malpy skaczace po suficie i nie wiedzialam co sie ze mna dzieje. Weszlam do kuchni gdzie byl Harry. Odwrocil sie w moja strone i zaczal mnie wulgarnie calowac. Siedzialam na blacie bez koszulki
i namietnie calowalam sie z Harry'm
-Pragne Cie.-Wyszeptal mi to do ucha po czym przygryzl jego platek. Przeszedly mnie przyjemne dreszcze. W odpowiedzi pocalowalam go w usta. Wzial mnie na rece i zaniosl do swojej sypialni. Bez chwili zastanowienia zdarl ze mnie spodnie. Zostalam w samej bieliznie. Loczek zabral sie za sciaganie mojego stanika, gdy z impentem do pokoju wpadl Liam. 
-Victoria, dzwoni twoja ciocia. Martwi sie. O kurwa przepraszam.-Liam tak szybko jak wszedl tak wyszedl. Ubralam bluzke Hazzy i wyszlam przed sypialnie.
-Hallo? (Viktoria kiedy masz
zamiar wrocic do domu?)
O patrzcie kurwa jaka
troskliwa haha (Jak ty sie do 
mnie odzywasz?!)
Tak jak na to zasluzylas!-Rozlaczylam sie i szybko pobieglam do lazienki. strasznie chcialo mi sie wymiotowac. Tam urwal mi sie film...
Obudzilam sie na jakims strychu. Jakis materac, krzeslo i stolik. Dziwne, nie bylam w domu Harry'ego, tylko na jakims totalnym odludziu. Uslyszalam kroki wiec sie schowalam w kacie.
Do pomieszczenia wszedl mezczyzna. Wygladal na 28 gora 30 lat.
-Kici kici gdzie jest nowa zdobycz Styles'a?-Zasmial sie arogancko.-I tak Cie znajde, o tu jestes! Mowilem, ze Cie znajde.-O faktycznie, ales ty kurwa smieszny. 
-Czego ode mnie chcesz?! Skad znasz Harry'ego i skad wiesz kim jestem?!-Mezczyzna podszedl do mnie i chwycil mnie za wlosy.
-Po pierwsze nie krzycz na mnie glupia zdziro, po drugie nie interesuj sie bo Ci zniszcze to piekna twarzyczke, a po trzecie stoj pysk.- Chlopak wymierzyl mi mocnego liscia w prawy policzek.-Zrozumialas?! Moze zadzwonimi do twojego romeo i powiemy mu co u Ciebie slychac? Hm.. badz grzeczna i nie uciekaj.-Oddalil sie kawalek i wyjal moj telefon. 
-(Victoria gdzie ty do cholery jestes?!
Od rana Cie szukam!)Witaj Harry, 
z tej strony Rob, pamietasz starego
kumpla?(Co jej zrobiles smaciarzu?!)
Jeszcze nic, masz nadzwyczaj piekna
kobiete Styles.(Dotkniesz jej, a leb Ci
rozpierdole!)Spokojnie Harry, nabramy 
Ci video. Wyslac Ci je, czy odbierzesz
osobiscie?(Zabije Cie skurwielu!)-Owy Robert sie rozlaczyl i podszedl do mnie i zlapal za wlosy.
-Puszczaj!-Zaczelam sie wyrywac. Mezczyzna mocniej zlapal mnie za wlosy i pod wblywem bolu przestalam sie szarpac.
-Pomyslec, ze jestes tylko warta 47000 $-Przejechal reka po moim kroczu.
-Nie, prosze zostaw!-Do oczu zaczely mi naplywac lzy.
-Bedzie Ci na prawde dobrze.-Usmiechnal sie arogancko i zaczal sie do mnie dobierac.
Nagle nad mezczyzna ktos przelecial, sciagajac go ze mnie, a druga osoba pomaga mi wstac. Rozejrzalam sie i dopiero zorientowalam sie co sie dzieje.Harry rzucil sie na tamtego mezczyzne. Lezeli na podlodze i szarpali sie jak szaleni. Harry byl bardzo ,,napalony'' na tamtego mezczyzne.
-Dotykales moja kobiete!-Kolejny raz Rob dostal piescia w twarz.-Chciales ja zgwalcic!.-Odwrocilam sie za siebie, Niall trzymal mnie najmocniej jak umial, gdy wyrywalam sie by pomoc Harry'emu.-Niall zabierz ja stad ! Daleko!-niall ciagnal mnie z calej sily do wyjscia, ale ja z calej sily ciagnelam sie do Harry'ego.
-Chodz! Nic mu nie bedzie!.-Chlopak przezucil mnie przez ramie i wyniosl z budynku. Wsadzil mnie sila do samochodu i zamknal drzwi. Uslyszelismy strzal i glucha cisze..
-Harry!-Cala zalalam sie lzami.Niall jechal prosto przed siebie. Wjechal do lasu gdzie stalo 5 aut sportowych. Szybko wysiadlam z samochodu i upadlam na kolana..Moje zycie w tym momencie stracilo sens...

Wstalam i zaczelam biec przed siebie. Bylo to trudnie, nie wiedzialam gdzie jestem.
-Victoria uspokoj sie!-Podbiegl do mnie Mulat.
-Nie! Harry nie zyje!-Upadlam na kolana, ale Zayn od razu mnie podniosl.
-Nawet tak nie mysl! Chodz!-Potrzasnal mna i wsadzil mnie do samochodu. Jechalismy w strone domu gdzie ,zginal' Hazz. Wbieglam do salonu. Rozejrzalam sie, lecz niewiele widzialam.Nie wiedzialam do kogo padl ten strzal i zdawala sobie sprawe z tego, ze ten mezczyzna moze gdzies tu byc. Pocichu weszlam po schodach na strych. Jedno cialo lezalo na ziemi w ogromnej plamie krwi, druga osoba stala przy oknie.
-Ha..Harry?-Mowilam lamiacym sie glosem. Podeszlam do osoby lezaczej na ziemi. Sprawdzilam jej puls-ten czlowiek juz nie zyl..Odskoczylam od trupa.
-Zostaw go ksiezniczko, on juz wiecej Cie nie dotknie, ani on, ani nikt inny.-Podeszlam do niego i go mocno przytulilam.
-Skarbie, tak sie o Ciebie balam.- Za mna wbiegl Zayn, a za nim Niall i reszta chlopakow.
-Miales jej pilnowac!.- Harry parsknal na Niall'a.
-Chlopaki zbieramy sie. Ludzie Draka tu za raz beda.-Przestraszony Louis zbiegl po schodach. Wszyscy wsiedlismy do aut i odjechalismy z piskiem opon.
-Victoria, poczekaj tu, pojde po twoja torbe i za trzy minuty jestem.-Krotko mnie pocalowal i pobiegl z Louis'em do domu. Siedzialam z Niall'em w samochodzie i patrzalam na niego z przerazeniem.
-Victoria, boisz sie?-Zapytal bawiac sie kluczyami.
-Nawet nie wiesz jak bardzo, jakis stary oblech sie do mnie dobieral, wy jestescie w totlnym gownie. A Harry, nawet nie wiem czy on mnie kocha...Niall najlepiej bedzie jak odejde.-
______________________________________________

Hej, jak wam sie podoba?
Czy Victoria odejdzie od Harry'ego 
tylko dlatego, zeby go chronic, a moze 
zostanie z nim i narazi go na jeszcze wieksze niebezpieczenstwo?



She..

Rozdzial 2
~She
<KLIK>

***Oczami Harry'ego***
Victoria nie odezwala sie ani razu od czasu tej calej klotni. Nic, zero znaku zycia. Czasami myslalem, ze nie bylem dla niej odpowiedni. Ale emocje wziely gore. Zwyciezyla milosc... Ubralem bialy T-shirt i czarne rurki, wsiadlem do samochodu. Musialem ja zobaczyc. Zaparkowalem samochodem przed domem jej ciotki i udalem sie w strone drzwi. Otworzyla mi je nawet ladna blondynka. ,,Boze Styles o czym ty myslisz!'' skarcilem sie w myslach i zaczalem rozmowe.
-Czesc, jest Victoria?-Dziewczyna sie usmiechnela i natychmiast odpowiedziala.
-Tak, jest u siebie. Wejdz.-Gestem reki dziewczyna zaprosila mnie do srodka i zaprowadzila do pokoju mojej kruszynki. Chwycilem za klamke i wszedlem do pomieszczenia. Victoria spala, usiadlem obok niej i przygladalem sie jak spi. Wygladala tak niewinnie.
-Kochanie, wstan. Musze Ci wszystko wyjasnic..-Nic, wtedy obok niej zobaczylem pudeleczko.. Zaraz, to pudelko po tabletkach nasennych! -Victoria, wstan! Kochanie slyszysz?! Emilly!- Blondynka przybiegla po paru sekundach. -Victoria polknela tabletki!-

***

Siedzialem pare godzin w szpitalu, zaden z lekarzy nic mi nie chcial powiedziec. Po glowie chodzilo mi mnostwo mysli i pytan na ktore odpowiedzi mogla mi udzielic tylko ona..
-Przepraszam powie mi Pan co sie dzieje z moja nazeczona?- Facet w bialym kitlu zatrzymal sie i zmierzyl mnie dokladnie wzrokiem.
-Prosze za mna.-Szedlem za lekarzem do konca korytarza. Tam byl jego gabinet.-Prosze usiasc.- Zajalem przez lekarza wskazane miejsce.
-Prosze mi powiedziec co jest z Victoria!.-
-Panska nazeczona jest w stanie krytycznym. Lekarze robia co moga by ja uratowac. Najblizsza doba pokaze czy bedzie zyla..- Caly zrobilem sie jak z waty. Nie umialem wyobrazic sobie zycia bez niej. Nie umialem, a nawet nie chcialem. Siedzialem na krzesle jak wmurowany. Lzy cisnely mi sie do oczu.
-Moge teraz do niej wejsc?-Zapytalem lamiacym sie glosem.
-Tak, prosze. Tylko na chwile.-Pokiwalem glowa i udalem sie do jej sali. Lezala podpieta do tych wszystkich urzadzen. Usiadlem obok niej i chwycilem ja za reke. Do sali weszla pielegniarka.
-Niech Pan do niej mowi. Ona to wszystko slyszy.- Patrzalem na nia ze lzami w oczach.
-Victoria, wiem, ze mnie slyszysz, i ty wiesz, ze nie mozesz mnie zostawic. Musisz zyc, dla mnie. Kocham Cie, musisz przy mnie zostac..Prosze, skarbie..Kocham Cie.-    

***
Wczoraj przyjechalem nad ranem do domu, ogarnalem sie troche, przebralem w inne ubrania. Dostalem sms-a. Kliknalem koperte i przeczytalem wiadomosc.

_______________________________________

Od; 887 *** ***

Przyjedz do szpitala jak najszybciej/Emilly

_______________________________________

Wsiadlem z Niall'em do samochodu i po pieciu minutach bylem na miejscu. Wbieglem do szpitala i szukalem blondynki.
-Co z nia?! Co z Victoria?!-
-Bedzie zyla, tylko jest nieprzytomna.-Z oczu polecialy mi lzy szczescia. Wiedzialem, ze ona jest silna, ale nie myslalem, ze az tak..
-Gdzie ona jest?-
-U siebie w sali. Wejdz do niej.-

**Tydzien pozniej. Oczami Victorii**

Wreszcie nadszedl dzien wypisu. Podobno caly ten czas Harry siedzial przy mnie w szpitalu. Dzisiaj tez mial przyjechac. Pakowalam ostatnie ubranie, gdy loczek wszedl do sali z duzym bukietem czerwonych roz.
-Czesc piekna. To dla Ciebie.-Przywital sie ze mna cieplym buziakiem w policzek i wreczyl ogromny bukiet.
-Ojejku dziekuje, aczkolwiek nie musiales.-Usmiechnelam sie i wzielam torbe z lozka. Hazz oczywiscie zaraz sam mi ja wyrwal. Chwycil mnie za reke i razem opuscilismy szpital. Brunet zawiozl mnie do domu cioci. Otworzylam drzwi, dziwne nikogo nie bylo w domu. No nic, weszlam z Harrym do salonu odkladajac torbe na sofe. Nastepnie udalam sie do kuchni i wstawilam kwiaty do wazonu.
-Harry, chcesz cos do picia?-
-Poprosze.- Wyjelam z szafki dwie szklanki, a z lodowki sok pomaranczowy. Polozylam wszystko na tacy i udalam sie z nimi do salonu. Usiadlam obok Harry'ego i przygladalam mu sie uwaznie.-Dlaczego to zrobilas? To przeze mnie?-
-Nie.-Sklamalam, i upilam lyk pomaranczowej cieczy.
-Vic, oboje wiemy, ze nam na sobie zalezy, i oboje wiemy, ze zadne z nas nie umie sie do tego przyznac.- Zamurowalo mnie. Nie wiedzialam co mu odpowiedziec.. Mialam mu powiedziec ,,Czesc Hary, kocham Cie, ale i tak wiem, ze nigdy nie bedziesz moj i dlatego sie chcialam zabic. Pewnie masz mnie teraz za glupia idiotke, ale bedziesz udawal, ze wszystko jest w pozadku."
-Harry.. ja, to nie tak..-Sposcilam glowe w dol i zaczelam nerwowo bawic sie palcami.
-A jak? Viktoria czy ty tego nie widzisz? Kocham Cie i nie wyobrazam sobie zycia bez Ciebie.- W tym momencie nie wiedzialam co mam odpowiedziec. Po tych slowach mnie delikatnie pocalowal. Nie protestowalam.
-Harry, ja tez Cie kocham.-Wtulilam sie w niego jak mala dziewczynka, zaciagajac sie jego boskim zapachem.
-Spakuj sie, na pare dni zabieram Cie do siebie.- Usmiechal sie zadziornie i zlapal mnie za reke.
-Po co?-Zapytalam marszczac brwi.
-Musze Cie miec na oku ksiezniczko. Juz nigdy Cie nie moge stracic.-

***
Po trzydziestu minutach bylam gotowa, spakowalam wszystkie najpotrzebniejsze rzyczy i udalam sie do samochodu Styles'a..

_________________________________________________________________________

No to mamy kolejna czesc c;
Przepraszam, ze taki krotki, ale nastepny postaram sie dac meggaa dlugi *-*
Harry zdazyl uratowac Viktorie przed smiercia, ale czy zdazy ja uratowac przed niebezpieczenstwem ktore czeka ich na kazdym kroku ?




czwartek, 13 listopada 2014

Meeting..

 Rozdział1
~Meeting

Właśnie wysiadłam z samolotu i kierowałam się do wyjścia. Na wakacje przyjechałam do Londynu na życzenie mamy. Po co? Sama nie wiem, mówiła coś o delegacji. Byłam cholernie na nią zła. Nie dość, że przyjechałam tu do mojej okropnej ciotki, to jeszcze ostatni rok szkoły musiałam rozpoczynać w tym miejscu. Dzień zaczęłam koszmarnie, zaspałam i w ostatniej chwili zdążyłam na swój samolot. Usiadłam na ławce i czekałam aż moje walizki przyjadą na taśmie. Po chwili zauważyłam że jadą więc siegnełam po nie ręką. Złapałam i szybko ściągnełam z taśmy. Powoli się odwróciłam w strone wyjścia i nagle ktoś gwałtownie na mnie wpadł. Nie dosć że mnie wywrócił to jeszcze rozlał na mnie swoją kawe! Miał szczęście, że nie była gorąca..
-Naucz się chodzić idioto!- Krzyknęłam leżąc na ziemi cała obolała.
-Przepraszam, nie widziałem Cię.-Chłopak wyciągnął rękę w moim kierunku i mnie podniósł.
-Twoje przepraszam nie zwróci mi nowej bluzy, oraz straconego czasu!-Powiedziałam ze złością i sarkazmem. Już chciałam iść gdy chłopak chwycił mnie za rękę.
-Dasz się w ramach przeprosin zaprosić na kawę?-Stałam krótką chwilę i myślałam nad słowami chłopaka.
--Hm..w  sumie czemu nie, ale chyba tak ubrana nie pójdę. Może podam Ci swój numer telefonu i umówimy się jutro, albo dziś wieczorem?- Chłopak ochoczo pokiwał głową i wyciągnął telefon. Podałam mu swój numer i wyszłam z budynku. Na zewnątrz czekała na mnie moja zdenerwowana ciotka i moja o dwa lata starsza kuzynka Emilly.
-Viktoria, jak ty dziecko wyglądasz?! Żadnych manier Ci w tej Polsce nie przyswoili. A w ogóle gdzie ty byłaś tyle czasu?! Czekamy na Ciebie dobre dwadzieścia minut!-
-Przepraszam ciociu, ale czekałam na walizkę.- Uśmiechnęłam się i wsiadłam do auta.
***2 h później***
Siedziałam w swoim pokoju i myślałam o dzisiejszej sytuacji na lotnisku. Jestem głupia, nie mam o czym, przecież i tak nie zadzwoni. Zeszłam z łóżka i zaczęłam się rozpakowywać, gdy mój telefon zadzwonił.

_________________________

Od; 788 249 632

Cześć księżniczko. To ja, Harry. Chłopak z lotniska. O której mogę po Ciebie przyjechać? xx.

_________________________

Zaczęłam się cieszyć jak idiotka. Od razu zapisałam sobie jego numer i mu odpisałam.

_________________________

Do; Harry

Cześć, o 18.00 Ci pasuję?

________________________

_________________________

Od; Harry

Tak, gdzie mam czekać?

________________________

Podałam chłopakowi adres i pobiegłam się szykować. Szybki prysznic i delikatny makijaż. Ubrałam się w to i czekałam w spokoju, aż przyjedzie. Dostałam wiadomość i natychmiast ją odczytałam.

________________________

Od; Harry

Już jestem księżniczko c;

________________________

Wzięłam telefon i klucze , które ciocia położyła mi na biurku i wyszłam z pokoju. Korytarzem doszłam do schodów i zeszłam do salonu w którym ciocia oraz Em oglądali jakieś głupie seriale.-Wychodzę!-
-Masz byc przed 21 w domu! - Krzyknęła ciotka ale zignorowałam jego słowa. Jakby do mnie nie dotarły.  Harry stał oparty o drzwi trzymając w ręku kluczyki. Bez zastanowienia pobiegłam w jego stronę "rzucając" się w jego objęcia. On bez protestowania czule mnie przytulił.
-To co piękna, jedziemy?-Na te słowa zaczerwieniłam się, a on ukazał swoje dołeczki
-Oczywiście.-Harry otworzył mi drzwi od samochodu i po dziesięciu minutach byliśmy przed kinem.
-Harry. Mieliśmy iść na kawę.-Spojrzałam z powagą na chłopaka.
-Na kawę jest już trochę za późno, dlatego zapraszam Cię na romantyczny wieczór we dwoje.-Znowu to zrobił ukazał ten przecudowny uśmiech w który mogłam się patrzeć godzinami.
-Randka?-Zapytałam ze zdziwieniem.
-Tak. To jest randka.-Na te słowa zrobiłam się czerwona jak burak. Wysiedliśmy z auta. Harry złapał mnie za rękę, splótł palce między siebie i udaliśmy się pewnym krokiem do kasy kinowej.
Kupił dwa bilety na horror ,,Zbaw nas ode złego''. Po udanym seansie udaliśmy się na pizze. Oczywiście w między czasie robiliśmy sobie bardzo dużo zdjęć.
-Harry, mogę dodać kilka naszych wspólnych zdjęć na tt?-Zapytałam chłopaka podczas drogi powrotnej do domu. Po dwudziestu minutach staliśmy pod domem mojej ciotki
-No to, czas się pożegnać.-Powiedziałam ze smutkiem w głosie. W towarzystwie Harry'ego czułam się bardzo dobrze. Czułam się bezpieczna, nie chciałam się z nim żegnać.. On widząc to złapał mnie za podbródek i powiedział:
-Ej, mała. Dlaczego jesteś smutna?-
-Bo boję się, że to było nasze ostatnie spotkanie..- Patrzałam w jego śliczne zielone oczy. On działał na mnie tak..Ugh, tego nawet nie da się opisać.
-Nie bój się. Nie będzie.-
-Obiecujesz?-
-Tak Vik. Obiecuję.-Na te słowa mocno mnie przytulił. Staliśmy w tym uścisku sama nie wiem ile. Czas przy nim tak szybko mijał.. Pożegnaliśmy się i weszłam do domu. Ciocia i Em już spała. Poszłam szybko na górę i wzięłam długą kąpiel. Około godziny 23.00 weszłam na twittera. Miałam jedną prywatną wiadomość. Kliknęłam na kopertę. :

@Harry_Styles : Wiedziałem, że tu będziesz księżniczko :*
Ja : Ale jak ?! Harry jesteś niemożliwy ! ♥ Dodałeś już zdjęcie ?
@Harry_Styles : Proszę <klik> :*




 

                              @Victoria_Williams Dziękuję za najwspanialszy dzień mojego życia!
                               i przepraszam za bluzę ;c Widzimy się niedługo♥. Dziękuję za wszystko ♥♥♥


Czytając to miałam łzy w oczach. Był perfekcyjny w każdym calu, jego tatuaże.. Ah, do każdego z nich miał sentyment, jego oczy mówiły wszystko, uśmiech opowiadał radość, bicie serca było jednym z najwspanialszych jakie w życiu słyszałam.
Do późniego wieczora, a w zasadzie do samego rana rozmawiałam z loczkiem przez skype. Poznałam resztę jego przyjaciół. Są naprawdę mili i przesłodcy! Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
                                                                        ***

Pierwsze słowa mojego dzwonka obudziły mnie bladym świtem.
-Hallo(Witaj piękna, dasz się porwać za
czterdzieści minut na śniadanko) a kto mówi?
(Zayn.Harry bardzo chciał Cię zaprosić, ale się
wstydzi.) Eh, dobrze bądźcie pod moim domem
za czterdzieści minut. (Ok, do zobaczenia.)

Rozłączyłam się i poszłam się uszykować. Ubrałam się i zeszłam na dół. W kuchni była Emilly
-Jak się spało młoda?-Z Em miałam bardzo dobry kontakt w porównaniu do jej mamy, była jej zupełnym przeciwieństwem. Ciocia też kiedyś nie była taka, ale od śmierci wujka dużo się zmieniło..
Ucięłam sobie z kuzynką małą rozmowę. Usłyszałam klakson więc wyszłam z domu. Przed nim stały dwa sportowe samochody, a o nie opierało się pięciu cholernie seksownych mężczyzn. Niall, Harry, Liam, Louis i Zayn.
Uśmiechnięta od ucha do ucha podeszłam do Harry'ego i przywitałam się z nim ciepłym pocałunkiem w policzek. Z resztą przytuliłam się. Wszyscy wsiedliśmy do aut i ruszyliśmy. Siedziałam obok Harry'ego. Cały czas mieliśmy ze sobą kontakt wzrokowy. Po dziesięciu minutach znaleźliśmy się w ulubionej knajpie Niall'a.
Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsce przy stoliku numer dwa.
-Harry powiedziałeś jej?-Zapytał się Louis. Harry dyskretnie pokręcił głową na nie.
-A o czym miał mi powiedzieć?-
-Będzie jeszcze jeden mój przyjaciel. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?- Uśmiechnęłam się sztucznie i czekałam na owego Max'a
Po około piętnastu minutach do knajpy wszedł owy chłopak.
-Kto to jest?! Harry miałeś być sam.-Z niezadowoleniem chłopak usiadł przy stoliku. Wszyscy zamówiliśmy dania i czekaliśmy na nie w spokoju. Max cały czas zabijał mnie wzrokiem.
-Mogłabyś stąd wyjść, chciałbym porozmawiać z chłopakami-Powiedział niezbyt grzecznym tonem głosu.
-Mhm, będę przed knajpą.-Niezadowolona chwyciłam torebkę i wyszłam.
Oparłam się o ścianę budynku, wyciągnęłam papierosa i go odpaliłam. Po jakiś dwóch minutach Harry wyszedł z knajpy.
-Viktoria, ty palisz!?-Krzyknął widząc mnie ze szlugiem w ręce.
-Ta..
-Mała co się dzieję?-Przysunął się bliżej i położył dłonie na moich biodrach.
-A co się ma dziać? Po prostu nie potrzebnie tu z wami jechałam. Czuję się tu niepotrzebna..
-To się tak nie czuj.-
- Myślisz że to takie proste i miłe kiedy jakiś nieznajomy chłopak chamsko cie wita  a później KARZE Ci każde wyjść?-Zaakcentowałam słowo ,,karze''
-Max nie chciał. Chodź.-Splótł nasze dłonie i weszliśmy do lokalu. Usiadłam na swoim miejscu i patrzałam tępo w kawałek stolika. Nasze posiłki po chwili przyszły. Każdy zjadł w spokoju.
Przez resztę czasu nie odzywałam się ani słowem.
-Ona wie?-Zapytał Max. Harry pokręcił dyskretnie głową na ,,nie'' -A masz zamiar ją wtajemniczyć?-
-Może..-Harry odpowiedział bez żadnych emocji i zabrał się za kończenie sałatki
-Dobra.. Mam tego dosyć, nie chcę nic wiedzieć, ani nie chcę się w nic wtrącać. Dziękuję za śniadanie! Cześć!- Wstałam i wręcz wybiegłam z lokalu.  Zmierzałam w kierunku świateł gdy nagle poczułam mocne szarpnięcie za rękę
-AŁA!-
-Przepraszam. Vic powiedz mi co się dzieję !-Harry patrzał ze złością w oczach
-Jak jesteś taki ślepy, ze nic nie widzisz to już jest twój problem. Najlepiej w ogóle jak zapomnimy o sobie. Pa!-Wyrwałam się z uścisku i przebiegłam na drugą stronę. Tak mnie to cholernie bolało, zakochałam się w niem. Z dnia na dzień to uczucie było co raz silniejsze..Nie potrafię sama sobie z tym dać rady..

                                                                        ***

Dopiero późnym wieczorem wróciłam do domu. Spacerowałam ciemnymi uliczkami Londynu.
Cała zalana łzami weszłam do domu. Pobiegłam do swojego pokoju. Miałam mnóstwo nieodebranych połączeń od Harry'ego..

                                                            *Tydzień później*

Leżałam kolejne dni na łóżku. Rany było co raz głębsze. Nie dawałam sobie sama z tym wszystkim rady.. Nie umiem, nie potrafię. Jedyne czego teraz pragnęłam, to... to swojej śmierci... Ostatnie z oczu popłyną łzy, ostatni raz spojrzę na nasze zdjęcie, ostatni raz zamknę oczy..

___________________________________________________________

Miśki, to mój pierwszy rozdział. Jak wam się podoba? ;)
Jak myślicie czy ktoś zdąży uratować Viktorie przed śmiercią z miłości?

-

O blogu!

                                                                DANGEROUS ANGELS !!!




                                                                       Bohaterowie.




                                                                   Harry Styles(19)



                                                                     
                                                                Victoria Williams(15)




                                                                   Liam Payne(20)




                                                                Louis Tomlinson(22)




                                                                     Niall Horan(20)




                                                                     Zayn Malik(20)



                                                                   Perrie Edwards(18)





                                                                       Gang Bloods