poniedziałek, 29 grudnia 2014

Go Away!

Rozdział 4
~Go Away...
*Włącz*

Zeszłam ocierając ostatnie łzy na dół. W salonie siedziała moja stara przyjaciółka Sami. Podbiegłam do niej rzucając prosto w ramiona.
-Samantho Bello Swann, nie widziałam Cię od wieków. Co się z tobą działo?-Kiedy Sam wyjechała nasz kontakt niszczył się, a z czasem w ogóle znikł. Wtedy uświadomiłam sobie, że muszę wracać do Polski. Chwyciłam ją za rękę i pociągnęłam na górę.
-Vic, opowiadaj co u Ciebie.-Opowiedziałam jej co się ostatmio wydarzyło w moim życiu. Jak się obruciło o 360 stopni. -A ten przystojniak na zdjęciu z Tobą to kto?-Uśmiechnęła się, a mi mimo wolnie pociekła pojedyńcza łza. Podeszłam do biurka i schowałam ramkę ze zdjęciem do szuflady.

-Przepraszam, nie powinnam pytać.. Ale mam świetny pomysł. Dzisiaj są organizowane nielegalne wyścigi. Może się tam wybierzemy, przecież nie możesz siedzieć sama ciągle w tym domu.-Miała rację musiałam się gdzieś wyrwać. Ubrałam czarne spodenki, czarny top i czerwoną koszulę. Na nogi założyłam czarne vansy, włosy zostawiłam rozpuszczone. Do małego plecaczka schowałam telefon, klucze i papierosy. Od pewnego czasu nigdze się bez nich nie ruszałam.. Emilly podwiozła nas punkt 21.20 pod parking. Zajęłyśmy miejsce przy samochodach. Wszystko bardzo dobrze widziałyśmy. Wszystkie maszyny były wspaniałe. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie łagodny głos Sami.
-Czy to nie jest ten chłopak ze zdjęcia?-Wskazała na czarne auto sportowe w którym siedział Harry, a obok niego reszta chłopaków. Czułam na sobie ten ich okropny wzrok. Aż dreszcze mnie przeszły. 
-Chodzmy stąd.-Mimo moich nalegań nie udało mi się uciec do domu. Wyścig się rozpoczął. Wszyscy ruszyli z piskiem opon. 

***30 minut później***
 
Kierowcy robili ostatnie kółko, wszyscy obstawiali na czerwonego mustanga. Na mete jako pierwszy przyjechał Harry. Wszycy zaczęli biec w jego stronę, składali mu gratulacje. Wreszcie mógł czuć się gwiazdą. Pociągnełam Sam za rękę w stronę auta mojej kuzynki, ale jakieś czarne auto zajechało mi drogę. 
-Suń dupę pajacu, nie widzisz, że idę?!- Wkurwiona kopłam w opone auta i czekałam aż kierowca odsunie szybę. Ku moim oczom za kierownicą siedział Harry.. Znowu to chujowe uczucie, ta tęsknota w seruc.. W moich oczach pojawiły się świeczki, ale nie tylko w moich. Za raz, za raz, czy on płakał?! Stałam tak dłuższą chwilę, ale zrozumiałam, że nie warto. Opuściłam głowę i odeszłam w ciszy..  Wsiadłam do auta Em i odjechałam z piskiem opon. W głębi duszy miałam nadzieję, że krzyknie, spróbuje walczyć, ale jak widać.. Już mu nje zależy i pewnie nigdy nie zależało..
Gdy dojechałam na miejsce pożegnałam się z Sam i pobiegłam na górę. Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie, Znowu to samo, znowu będę przez niego płakać. Kurwa ile można?! Czuję się tak beznadziejnie, Zeszłam na dół, zrobiłam sobie gorącej herbaty, Wyciągnełam z szuflady dwie tabletki nasenne, połknęłam je, weszłam na górę i położyłam się spać..
 
***rano***
 
Wstałam cała obolała. Ból głowy nie dawał mi normalnie funkcjonować. Usiadłam na brzegu łóżka i zaczęłam się przeciągać. Lekko już zaspana wstałam i poszłam się myć. Prysznic, delikatny makijaż, włoży związane w kucyk. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ten strój. Zeszłam na dół, wypiłam kawę i spakowałam książki potrzebne mi na piątkowe lekcje.
-Victoria, chodź już bo się spóźnisz!- Moja kuzynka mnie poganiała. Wreszcie w pełni uszykowana wyszłam przed dom. Wsiadłam do auta Em i odjechałam. W szkole jak to w szkole, cały czas się nudziłam, a przede mną jeszcze pięć lekcji... Udałam się pod salę biologiczną, gdzie miałam teraz dwie kolejne lekcje, zastępstwo i normalną. Ugh...
-Victoria Williams, masz nam coś ciekawego do powiedzenia?- Jeszcze brakowało mi awantury z nauczycielem.. Bosko
-A skąd to Pan wywnioskował?-
-Ciekawy jestem czy pod tablicą też będziesz taka cwana. Williams. zapraszam do zadania czternastego.- Niepewnie podeszłam do tablicy i złapałam kredę. Miałam nadzieję, że wszystko pójdzie jak najlepiej.
Kiedy nareszcie skończyłam lekcję udałam się w kierunku wyjścia z budynku. Ku mojemu zdziwieniu przed szkołą stało znajome auto.
Starałam się nie zwracać uwagi na samochód, jakoś mi się to udało. Przeszłam kawałek dalej i poczułam mocne szarpnięcie za rękę.
-Puść mnie!-Wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Dobrze jak dasz mi coś powiedzieć.-Harry był dzisiaj w anielskim spokoju. Zastanawiało mnie jedno, czy przyszedł mnie tu ośmieszyć, czy robić wyrzuty.
-Wydaje mi się, że nie mamy o czym rozmawiać.- Wyrwałam się z uścisku i zaczęłam iść szybkim krokiem przed siebie. Znowu poczułam silny uścisk na nadgarstku. -Ała, to boli idioto!.-W jego zielonych tęczówkach widniała złość, agresja i nienawiść. Zastanawiałam się kiedy mnie uderzy ..
-Victoria, proszę daj mi coś powiedzieć!.- Odchyliłam głowę w bok, na murku siedziała para, całowali się. Byli tak strasznie podobni do mnie i do Harry'ego .. -Dasz mi tą szansę? Proszę ..-Z moich myśli wyrwał mnie łagodny głos chłopaka.
-Masz trzy minuty.-Powiedziałam oschle i zaczęłam słuchać jego tłumaczeń.
-Vic.. te zdjęcia.. poprosiłem mojego przyjaciela, żeby Cię śledził. Powiedział, że mnie zdradziłaś, wręczył mi zdjęcia. Tak było mi łatwiej zapomnieć.. Przepraszam! Victoria, zrozumiałem, że Cię kocham i wiem, że ty czujesz to samo. Wróć do mnie, olejmy wszystko, wyjedziemy, będziemy tylko ty i ja, ale zostań ze mną ..- Byłam w totalnym szoku, on przyszedł mnie tu przepraszać? Niemożliwe ..
-Harry, to nie ma sensu. Nie chcę drugi raz cierpieć ..- Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza.
-Nie będziesz, obiecuję. Tylko daj mi tą jedną jebaną szanse! Wiem, że mnie kochasz, ale boisz się drugi raz mi zaufać. Ale spróbuj, dla mnie, dla siebie, dla nas..-
-Może kiedyś Cię kochałam, ale nas już nie ma i mam wrażenie, że nigdy nie było. Widziałeś kiedyś kogoś próbującego zapalić wypaloną zapałkę?-
-Vic, nie zmieniaj tematu.-Wysyczał przez zamknięte zęby.
-Odpowiedz.-
-Nie, przecież to niemożliwe! ale jaki związek ma to z nami?!-
-Taki, że tą zapałką jesteś ty i ja. Harry odejdź. Nie walcz, bo to i tak nie ma sensu. Znajdziesz inną dziewczynę, która będzie Cię kochała równie mocno jak i ja kiedyś..-
-Ale ja nie chcę innej, ja chcę Ciebie.!-
-Harry, już za późno..-Odeszłam znikając gdzieś za zakrętem. Chciałam jak najszybciej odejść, zniknąć, zaszyć się w domu i płakać za tym idiotą kolejną noc. Szłam utonięta w swoich myślach gdy dostałam sms-a.
 
___________________________
 
Od: Harry
 
Nie umiesz kłamać.. Spotkajmy się
dzisiaj o 17.00 w parku przy twojej
szkole, chcę mieć pewność..
Jeśli mnie nie kochasz, powiedz mi
to prosto w oczy. Kocham Cię!
 
____________________________
 
Do: Harry
 
Nie! Daj mi spokój!
 
__________________________
 
Od: Harry
 
Dam, jeżeli powiesz mi to prosto
w twarz.
 
_________________________
 
Do: Harry
 
A skąd mam wiedzieć, że to
co mówiłeś było prawdziwe?
Może kolejny głupi zakładzik?
Hm? Nie jestem zabawką, że
możesz mnie odstawić w kąt i
po czasie znowu się mną bawić
 
_________________________
 
Od: Harry
 
Vic, jedno spotkanie proszę ..
 
________________________
 
Do: Harry
 
Zgoda, ale nie licz na nic
więcej oprócz 'spierdalaj'
:))
 
_______________________
 
Od: Harry
 
Nie liczę, bo wiem, że
Cię zraniłem i chcę
to naprawić.
 
_____________________
 
Schowałam telefon do kieszeni i udałam się w stronę domu.
 
***17.00***
 
Czekałam na niego w określonym miejscu. Jak na październik było już strasznie zimno i ciemno. Byłam ciekawa gdzie on jest. Powiedział, że będzie przed czasem. Poirytowana wstałam i zaczęłam iść w kierunku wyjścia. W oddali zobaczyłam jego biegnącego w moim kierunku z pojedynczą różą.
-Dla Ciebie.- Wręczył mi kwiatek.
-Nie musiałeś.-Powiedziałam oschle i wzięłam kwiat z jego ręki. -Więc o czym chciał..-Harry nie pozwolił mi dokończyć gdyż brutalnie wpił mi się w usta.
-Tęskniłem za tym.-Powiedział w przerwach między pocałunkami. Nie mówiliśmy nic, staliśmy wtuleni w siebie, on mi szepnął na ucho..-Vic, jest mi bardzo źle bez Ciebie.-Odchyliłam głowę i spojrzałam w jego piękne zielone oczy. Wyszeptałam z pocałunkiem
-Teraz już zapomnij o tym.-
 
 
 
 
_________________________________________
 
No i mamy kolejną część:) Z HAPPY ENDEM
ale tonie koniec problemów Victorii i Harry'ego. ;/

sobota, 20 grudnia 2014

I'm sorry but I have to go

Rozdział 3
~I'm sorry but I have to go 

*Włącz*


-Nie możesz go zostawić.. On Ci nie pozwoli odejść.-Chłopak bez najmniejszego uczucia nadal bawił się kluczykami.
-Dlaczego?.- Patrzałam na blondyna z ciekawością.
-Bez niego jesteś ,, bezpańska " wiele niebezpiecznych osób może Cię skraść. Zasada jest prosta.. Odejdziesz od niego i będziesz szczęśliwa z kimś innym, zabije Cię, jak nie on, to ktoś inny. - Uśmiechnął sie i włożył kluczyki do stacyjki widząc jak loczek zmierza w kierunku naszego Land Rovera.
-Ruszaj.- Na jego polecenie Niall ruszył. Jechał z prędkością 100 km/h, a ja cały czas myślałam nad słowami Horana...

***

Obudziłam się w nieznajomym miejscu. Drzewa, pola, ogólnie to ogromne zadupie. Wysiadłam zaspana i się wyciągnęłam. Niall, Lou i Hazz tłukli się po domku. Liam palił szluga, a Zayn stał obok mnie upijając kolejny łyk wody.
-Gdzie jesteśmy?- Zwróciłam się do Mulata.
-W domku siostry Liama. Przenocujemy tu dwa, trzy dni. Potem wyjeżdżamy do LA.-
-Ym.. Dziękuję, że dowiedziałam się ostatnia. Świetni jesteście.- Puściłam mu oczko i powiedziałam z sarkazmem. Odeszłam od chłopaka i weszłam do domu. W środku domek był uroczy, widać było, że był wiekowy.
Weszłam po schodach na górę gdzie od razu znalazłam Harry'ego. Składał pościel. Na mój widok  od razu sie uśmiechnął. Szybkim krokiem podszedł do mnie i mocno przytulił.



***wieczór***


Siedzieliśmy wszyszcy razem przy ognisku. Sporzywaliśmy alkohol i paliliśmy jointy. Chłopcy upiekli kiełbaski, ale nie miałam ochoty na jedzenie..
-Kochanie, coś nie tak?.- Popatrzałam na loczka i odpowiedziałam.
-Chyba pójdę się połozyć, głowa mnie boli.-
-Chodź.-Wstał i pociągnął mnie za rękę.
-Harry siedź, trafię sama..-Wstałam i weszłam głębiej w dom. Powoli wchodziłam po schodach. Gdy już znalazłam się w sypialni wyjęłam z torby kosmetyczkę. Odsunęłam ją i wyjęłam coś... 
Coś co było mi doskonale znane, coś co pomagało mi zapomnieć o problemach, o tym, że życie boli, coś co dawało mi tą jebaną satysfakcję, rozkosz i radość... Udałam się z przedmiotem do łazienki, oparłam ręcę o brzegi umywalki i zamknęłam oczy.. Przed nimi miałam obraz tego cholernego skurwiela, który mnie porwał, który mnie dotykał.. Czułam się brudna, czułam wstręt.. Nie tylko do siebie, do Harry'ego, do chłopaków, za to, że dali mi narkotyki, za to, że mnie w to wciągneli, za wszystkie gówna w które przez nich wpadłam...  
Otworzyłam zapłakane oczy i zaczęłam robić drobne nacięcia, potem co raz to większe i głębsze...
Nagle do łazienki wszedł Lokers.
-Viktoria!- Podbiegł do mnie i wyrwał ostry przedmiot z ręki...




-Harry, ja... Ja przepraszam.- Upadłam na kolana i zaczełam płakać..
-Ale Vik, kochanie, dlaczego?! Dlaczego niszczysz swoje piękne ciało, raniąc siebie, ranisz mnie!- Nic mu nie odpowiedziałam, wokół nas była głucha cisza, którą przerwałam wybiegając z łazienki i zamykając się w garderobie...

***3 dni później***

Właśnie pakowałam ostatnie ubrania. Dzisiaj miałam samolot do LA. Pokłóciłam się z Harry'm, miałam dosyć tej atmosfery panującej między nami. Traktował mnie jak powietrze, unikał jak ognia. Usiadłam na brzegu łóżku i schowałam głowę w swoje rękawy i zaczęłam szlochać. Wtedy już postanowiłam.. Ogarnęłam się trochę i zeszłam na dół, do kuchni gdzie byli wszyscy.
-Em.. Słuchajcie, wiem, że miało być inaczej, ale plany się zmieniły.. Nie jadę z wami do LA. Wracam do Polski.. Po prostu odchodzę..- Na te słowa Harry zerwał się na równe nogi i wybiegł z domu.. -Właśnie dlatego..- Obkręciłam na pięcie i udałam na górę. Wzięłam torbę i wyjęłam z niej kartkę, oraz długopis.. Zaczełam pisać. :

,,Harry, mam dość tej głuchej ciszy między nami. Nikogo i nieczego poza tobą nie widzę i nie chcę widzieć. Ale ja już dłużej tak nie mogę. Też się potrzebuje do Ciebie przytulić, potrzebuje twojej bliskości, twego ciepła. Pamiętasz co mówiłeś ? ,,Raniąc siebie, ranisz mnie..." To działa w dwie strony, a widzę, że cierpisz gdy się do mnie odzywasz.. Kocham Cię i zawsze będę kochała, ale ja nie wiem czy ty też to samo czujesz.. Twoja Viktoria.''

Ze łzami w oczach wyszłam z pokoju i udałam się do kuchni. Oczy wszystkich były skierowane na mnie.
-Um... Nasze drogi się tu rozchodzą..- Szlochałam cicho w rękaw. Podeszłam do każdego żegnając się z nim. Ubrałam szare vansy i wyszłam zamykając za sobą drzwi. Nie miałam pomysłu gdzie się udać, co teraz z sobą zrobić.  Usiadłam no polnej drodze i wykręciłam numer do kuzynki...
-(Hallo?) Emilly, przyjedź
po mnie..(Viktoria,
gdzie jesteś?! Dlaczego
płaczesz?!) Nie wiem!-

Opisałam jej dokładnie całe miejsce i po 20 minutach już siedziałam w aucie mojej kuzynki.

***Oczami Harry'ego***
Chodziłem po okolicy, myśląc nad tym co źle zrobiłem. Czy naprawdę było jej tak źle, że odeszła? Udałem się w kierunku domu, zacząłem wchodzić po schodach. Otworzyłem drzwi i zacząłem wchodzić na górę. Rzuciłem ubrania w kąt i usiadłem załamany na łóżku. Zauważyłem kartkę. Wtedy zrozumiałem, że to wszystko mówiła na serio.


***Oczami Vic***

Opowiedziałam wszystko z najmniejszymi szczegółami mojej kuzynce. Była zaszokowana tym co jej powiedziałam. Była już 24.30 a ja nadal nie mogłam zasnąć, chciałam do niego, ale wiedziałam, że ta decyzja jest już nie do odwołania...

***3 miesiące później***

Właśnie wróciłam zr szkoły. Odziwo bardzo dobrze odnajdywałam się w nowej szkole. Te pare miesięcy wniosło parę zmian do mojego życia. Z Harry' m nie miałam kontaktu, to co mówił Niall było cholerną prawdą. Nie dawał mi spokoju, nękał mnie i groził. Czasami miałam wrażenie, że mnie nienawidzi...
Zabrałam się za ściąganie moich ubrań, ubrałam dresy i luźni t-shirt. Po chwili dostałam sms-a.                

     
Z przerażeniem wyjrzałam przez okno, siedział tam, machał do mnie i się uśmiechał. Ubrałam vansy, bluzę i zeszłam na dół. Postanowiłam mu wszystko wygarnąć.

-Jesteś zwykłym dupkiem!- Spojrzał na mnie i zaczął się arogancko śmiać.
-Wreszcie miałaś odwagę zejść, a nie chować się za dupą swojej kuzyneczki?!-
-Czego ode mnie chcesz?!- Rzucił przede mnie jakąś koperte. Schyliłam się i ją otworzyłam. Zobaczyłam tam jakieś zdjęcia.
-Zdradzałaś mnie głupia suko!- Chłopak wstał i zaczęliśmy się szarpać.
-Ty gnoju nigdy z nikim Cię nie zdradzałam. Bo Cię kochałam i nadal kocham!-
W tym momencie go zatkało, wymierzyłam mu soczystego liścia w policzek i pobiegłam ze łzami w oczach do domu.



Siedziałam sama w pokoju i oglądałam zdjęcia moje i Harry'ego. Byliśmy na nich tacy szczęśliwi. Kochaliśmy się, chociaż tyle minęło to i tak go bardzo kochałam.

-Victoria, zejdź na dół, masz gościa!- Usłyszasłam z dołu głos mojej kuzynki. Otarłam łzy i zeszłam na dół

------------------------------------------------------------

No i mamy kolejną część :) jak myślicie kto będzie na dole?;)



poniedziałek, 15 grudnia 2014

Notatka!

Cześć misie! Przepraszam, że tak dawno nic nie było dodawane, ale po prostu brak weny! :(
Ale mam do was pytanie, co byście chcieli zobaczyć w następnych notkach?